Mateusz Marzec i jego droga z Ozimka do Bełchatowa


Najlepszy strzelec GKS-u Bełchatów w tym sezonie przeszedł długą drogę, nim znalazł się w obecnym klubie

1 listopada 2019 Mateusz Marzec i jego droga z Ozimka do Bełchatowa
foto Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus

Swoją przygodę z dorosłą piłką zaczynał pięć lat temu, w czwartoligowej drużynie z Ozimka. Dziś jest najlepszym strzelcem pierwszoligowca oraz drugim najlepszym strzelcem Fortuna 1. ligi. Mimo że GKS Bełchatów ostatnio obniżył loty, Mateusz Marzec pozostaje ważnym ogniwem swojego zespołu. Zapraszamy do lektury artykułu o zawodniku, który wspinał się po szczeblach polskiej piłki i dziś może pochwalić się ośmioma bramkami w pierwszej lidze.


Udostępnij na Udostępnij na

A kto wie, czy Marca nie zobaczymy jeszcze na ekstraklasowych boiskach? Mateusz to jeden z tych zawodników, którzy powoli torowali sobie swoją drogę do wyższych lig. Napastnik swoją karierę zaczynał w IV lidze opolskiej, a dziś jest przecież najlepszym strzelcem pierwszoligowego klubu. Od razu do głowy przychodzi nam historia Karola Czubaka, który z IV ligi trafił do Bytovii Bytów. O zawodniku drugoligowca pisaliśmy jeszcze w sierpniu.

Z okręgówki do II ligi. Niesamowite liczby Karola Czubaka

Dziś zajmiemy się jednak napastnikiem GKS-u Bełchatów. Choć ostatnio niestety zwolnił, podobnie jak cała ekipa z Bełchatowa, wciąż może się on pochwalić aż ośmioma trafieniami w pierwszej lidze. Marzec jest obecnie najlepszym strzelcem drużyny oraz wiceliderem tabeli strzelców 1. ligi.

Wędrówka po niższych ligach

Dziś Marzec ma 25 lat, a jego nazwisko w Polsce jest kojarzone coraz lepiej. Mimo to zaledwie pięć lat temu był piłkarzem, jakich w Polsce zdecydowanie nie brakuje. Napastnik pochodzi z Ozimka, oddalonego od Opola o nieco ponad 20 kilometrów. Nie dziwi więc, że pierwsze kroki, jeszcze jako junior, stawiał w miejscowym klubie KS Małapanew Ozimek.

Małapanew w składzie z Marcem awansowała z klasy okręgowej do IV ligi opolskiej, a następnie do 3. grupy ligi III. Tymczasem w styczniu 2015 roku Mateusz Marzec zdecydował się na przenosiny do śląskiego Ruchu Zdzieszowice, grającego w tej samej lidze, skąd po pół roku trafił do Odry Opole. Klub z Opola zdecydował się go wypożyczyć, a jakże, z powrotem do Ruchu. I tak oto wiosnę sezonu 2016/2017 Marzec rozegrał w III-ligowym Ruchu Zdzieszowice. Był to dla niego bardzo dobry okres, w zaledwie siedemnastu meczach zdobył bowiem aż dziewięć bramek. W efekcie Ruch zajął wysokie, drugie miejsce, uznając wyższość jedynie GKS-u Jastrzębie.

Po powrocie do Odry nie wykorzystał on swojej szansy w 1. lidze. Marzec grał stosunkowo mało, w sezonie 2017/2018 rozegrał około 510 minut i nie był w stanie zdobyć ani jednej bramki. Szybko zdecydował się on na odejście z Odry, a swoją formę miał odbudować w drugoligowej Olimpii Grudziądz, z którą walczyć miał o powrót do 1. ligi. Marzec w końcu zaliczył przyzwoity sezon, strzelając siedem bramek i asystując cztery razy przy bramkach kolegów. Razem z Olimpią zajął drugie miejsce w 2. lidze, a klub z Grudziądza wrócił na zaplecze ekstraklasy.

Marzec i GKS Bełchatów

Dochodzimy w końcu do ostatniego przystanku Mateusza Marca – GKS-u Bełchatów, do którego trafił tego lata. W drużynie z Bełchatowa najczęściej gra jako ofensywny pomocnik, na pozycji numer dziesięć, a czasem także na „siódemce”. Do tej pory najlepiej radził sobie na przełomie sierpnia oraz września, kiedy do bramki przeciwników trafiał w pięciu meczach z rzędu, w każdym z nich strzelając po jednej bramce. Kolejne dwie dołożył w starciu z Wigrami Suwałki pod koniec września, a trafienie numer osiem zaliczył przeciwko Olimpii Grudziądz.

Marzec bardzo ważny okazał się w spotkaniach przeciwko swoim byłym klubom, strzelając po jednej bramce zarówno Olimpii, jak i Odrze Opole. Bramki te były o tyle ważne, że dwukrotnie zapewniały one ekipie „Brunatnych” trzy punkty. Niestety w październiku Marzec trafił tylko jeden raz, właśnie w meczu z Olimpią, a GKS zdobył tylko cztery z dwunastu możliwych punktów.

GKS Bełchatów gra ostatnio przeciętnie. W pierwszej części sezonu wydawało się, że drużyna Artura Derbina ma potencjał, aby powalczyć o wysokie lokaty, a może nawet powrót do ekstraklasy. Teraz GKS znalazł się z drugiej strony tabeli i tylko dwa punkty dzielą „Brunatnych” od strefy spadkowej. Wydaje się, że w ostatnich meczach bełchatowianom zabrakło nieco koncentracji. W meczu przeciwko Termalice stracili bramkę już w 1. minucie, przeciwko Miedzi zaś w samej końcówce Wołkowicz sprokurował karnego, po którym padła bramka.

Mateusz Marzec i jego przyszłość

Czy Marzec powróci jeszcze do formy z września? Obecny spadek formy dotknął nie tylko jego – można wręcz powiedzieć, że ciągnie on zespół do góry. W meczu z Olimpią potrafił strzelić ważną bramkę, nie notuje on także bardzo słabych spotkań, wyróżnia się nieco na tle zespołu. Potrzebuje on jednak dobrze działającego zespołu, aby był w stanie jeszcze bardziej wspomóc drużynę.

Mateusz Marzec to niewątpliwie ogromny talent, zawodnik, który pomimo 25 lat na karku wciąż może się rozwinąć. Niewykluczone przecież, że jeśli w tym roku zaliczy dobry sezon w 1. lidze, to w przyszłym roku zobaczymy go w ekstraklasie. Przed Marcem i GKS-em jeszcze ponad połowa sezonu i jeśli nieco podreperuje formę – i ją utrzyma – z pewnością zwróci na siebie uwagę klubów z elity polskiej ligi.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski