Metalist Charków ograł na wyjeździe Malmo FF 4:1, dzięki czemu objął fotel lidera w grupie G Ligi Europy. Szkoleniowiec ukraińskiego zespołu, Miron Markiewicz, nie ukrywa jednak, że wciąż za wcześnie mówić o awansie jego drużyny do dalszej fazy rozgrywek.

– Początek meczu był dla nas fatalny, przez pierwszy kwadrans snuliśmy się po boisku. Dopiero stracona bramka nas obudziła. Gdyby popatrzeć jedynie na końcowy wynik, to można pomyśleć, że była to łatwa wygrana. Nic z tych rzeczy. Chcę ponadto zauważyć, że gramy w silnej grupie i tu nie ma faworytów. Walka o awans będzie zacięta aż do ostatniej kolejki – podsumował Markiewicz.
Były selekcjoner reprezentacji Ukrainy usprawiedliwił również strzelca pierwszej bramki dla Metalista, Jonathana Cristaldo, który w pierwszej połowie wyleciał z boiska za uderzenie rywala.
– On zdobył ważnego gola i to się chwali. Jonathan jest jeszcze młodym graczem i często nie myśli nad tym, co robi. Z czasem nabierze boiskowego opanowania i przestanie łapać głupie kartki.











