Druga kolejka francuskiej Ligue 1 rozpoczęła się od drugiej z rzędu porażki OGC Nice, która tym razem – na własnym boisku – nie była w stanie pokonać beniaminka z Troyes. Nie na tym jednak skupiała się cała piłkarska uwaga w kraju nad Sekwaną. Tę w największej mierze przyciągnął długo wyczekiwany debiut Neymara i mecz jego PSG z EA Guingamp. Jednak zanim to nastąpiło, swoje pięć minut (kolejne) miał Olympique Lyon i Mariano Diaz. Druga seria spotkań przyniosła też szalony mecz w Strasbourgu, gdzie miejscowy Racing Club w niecodziennych okolicznościach pokonał prowadzone przez Bielsę Lille.
Akurat to rozdanie na ligowym froncie we Francji zapamiętane zostanie przede wszystkim z jednego względu – Neymar. Zapowiadany, wyczekiwany, a w końcu spełniony i udany debiut reprezentanta Brazylii był wisienką na torcie tej serii gier rozgrywanej w kraju Voltaire’a. Podczas minionego weekendu nie brakowało jednak innych ciekawych wydarzeń, jak choćby bramka Kamila Glika, wysokie zwycięstwo Monaco nad Dijon i wygrana Marsylii w Nantes. Głośniejszym echem odbiła się tez postawa Olympique Lyon, który po bardzo dobrym meczu pokonał niedawną drużynę Kamila Grosickiego – Stade Rennais.
Lyon – życie po Alexandre Lancazette
Kiedy Olympique Lyon na rzecz londyńskiego Arsenalu opuszczał ulubieniec fanów – Alexander Lacazette – wielu z nich z przerażenia popadało w histerię, zastanawiając się, jak będzie wyglądał ich ukochany klub po stracie najlepszego zawodnika. Do otarcia łez smutku wystarczyły w zupełności dwie kolejki i Mariano Diaz.
Pozyskany za osiem milionów euro z Realu Madryt Hiszpan bardzo szybko wkomponował się do drużyny i stał się jednym z jej liderów. Szuka gry, walczy, strzela – transferowy majstersztyk prezydenta Aulasa.
Imponować może postawa całego zespołu prowadzonego przez Bruno Genesio. Po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad RC Strasbourg tym razem na łopatki położył przeciwników z Bretani – Stade Rennais. Z zawsze trudnego do gry Roazhon Park gracze OL zabrali ze sobą do Lyonu trzy punkty.
Piłkarze Genesio na dobre obudzili się dopiero w drugiej połowie spotkania, a zdobyte odpowiednio w 57. i 74. minucie bramki Depaya i Diaza wystarczyły im do zachowania korzystnego rezultatu. Z ciekawej strony zaprezentował się Holender, który właściwy rytm włączył dopiero po przerwie, i prócz Nabila Fekira oraz wspomnianego wcześniej Mariano był jednym z ojców tego zwycięstwa. Gracze z Lyonu po dwóch kolejkach zajmują pierwsze miejsce w tabeli Ligue 1.











