Menedżer Manchesteru City, Roberto Mancini, był obecny na wczorajszym meczu Atletico Madryt – Malaga. Głównym powodem jego wizyty na Vicente Calderon był Radamel Falaco.
Kolumbijski napastnik, który już od jakiegoś czasu jest łączony z transferem do Premier League (głównie do Chelsea), we wczorajszym meczu spisał się bardzo dobrze. To on otworzył wynik spotkania i to on w doliczonym czasie gry naciskał na Wellingtona, który strzelił sobie bramkę samobójczą i gospodarze wygrali to spotkanie 2:1. Prezes „Rojiblancos”, Enrique Cerezo, nie martwi się jednak o przyszłość gwiazdy swojego klubu.
– Wiemy, że Mancini przyszedł obejrzeć mecz, ale spokojnie z tematem Falcao. Myślę, że Mancini przyszedł szukać domu w Maladze – zażartował.
W tym sezonie 26-letni napastnik strzelił już 11 goli: trzy w Superpucharze Europy i osiem w Primera Division. Atletico w tabeli jest drugie, mając tyle samo punktów (19) co FC Barcelona.










