Roberto Mancini, menadżer Manchesteru City, podjął temat dobrego zachowania poza boiskiem. Podkreślił wagę używania rozumu przy spożywaniu napojów alkoholowych.
Popularny „Bobby Manc” wyznał, że jest dość zaskoczony podejściem do alkoholu w Anglii. W jego ojczyźnie, we Włoszech, produkty tego typu spożywa się w zupełnie inny sposób, można by rzec z gracją i kulturą. Szkoleniowiec rozmawiał już na ten temat z Joe Hartem oraz Adamem Johnsonem. Przestrzegł ich, że jeżeli chcą odnosić sukcesy w długiej karierze, muszą mieć się pod tym względem na baczności.

– Dla młodego zawodnika istotne jest odpowiednie zachowanie. Rozumiem, że podczas wolnych dni czasem dzieją różne rzeczy, lecz ważne jest, by zawsze wiedział, jak postąpić. Rozmawiałem z nimi na ten temat. Co powiedziałem, to sprawa prywatna, lecz lepiej, by poszli gdzieś z kobietą, niż udali się na drinka. Tak jest lepiej. Sam tak robiłem jako zawodnik.
– We Włoszech zawodnicy nie mają tego przyzwyczajenia do picia po zakończonym meczu. Jest zupełnie inaczej, lecz rozumiem, że to część angielskiej kultury i niełatwo o zmianę. Johnson i Hart są młodzi, grają w reprezentacji i muszą się zmienić. Oglądanie takiego zachowania jest dla mnie frustrujące, ponieważ po prostu tego nie rozumiem. Nie wiem, czemu zawodnik musi wypić po meczu. No dobrze, może jeden drink jest w porządku, lecz trzy, cztery, pięć, sześć – aż do upicia – to nie jest dobre – wyznał Mancini.











