Manchester United ten sezon zaczął od dwóch porażek i to dosyć kompromitujących. Jednak zwycięstwo z Arsenalem było już czwartym kolejnym United, co sprawiło, że drużyna Erika ten Haga awansowała na piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 12 punktów. Arsenal natomiast jest liderem Premier League, a przegrana z drużyną z Old Trafford jest dopiero pierwszą utratą punktów tego zespołu w tym sezonie po wcześniejszych pięciu zwycięstwach.
Manchester United pokonał Arsenal 3:1 i całkowicie zasłużył na to zwycięstwo, a miał jeszcze parę sytuacji, aby wynik podwyższyć. Otrzymaliśmy też w tym spotkaniu odpowiedzi na kilka pytań dotyczących zespołu Erika ten Haga.
Debiut Antony’ego i przebudzenie Rashforda
Od pierwszej minuty w tym spotkaniu wystąpił młody Brazylijczyk sprowadzony z Ajaksu za ponad 80 milionów funtów. 22-latek nie był w tym meczu piłkarzem, którego moglibyśmy posądzać o taką kwotę transferu, ale jednak swoje w tej rywalizacji odegrał. Moglibyśmy nawet powiedzieć, że była to kluczowa rola, ponieważ Antony otworzył wynik tego spotkania, w 35. minucie pokonując Aarona Ramsdale’a. Trzeba docenić to trafienie, szczególnie dlatego, że w tamtym okresie to Arsenal przeważał, a w pierwszym kwadransie zdążył wpakować piłkę do siatki, ale VAR odnalazł wcześniej faul Martina Odegaarda na Eriksenie.
No właśnie. Może Antony nie był najwidoczniejszym graczem w ataku United tego wieczoru, może trochę popajacował, jak określił to Marcin Wasilewski, ale gola strzelił. I to właśnie po wspomnianym pajacowaniu, bo zagrał piłkę do tyłu, ta powędrowała jeszcze bliżej bramki de Gei, ale już po kilku sekundach znalazła się w siatce. Bardzo dużo zrobił też w tej akcji Marcus Rashford, który przy tej bramce asystował.
A jak już jesteśmy przy Angliku, to początek tego sezonu, wykluczając dwie pierwsze kolejki, ma naprawdę udany. Tym bardziej trzeba pochwalić 24-latka, bo od paru miesięcy był w naprawdę poważnym kryzysie. A w meczu z Liverpoolem wpisał się na listę strzelców, po jednym meczu posuchy zaliczył asystę przy jedynej bramce w konfrontacji z Leicester, a dzisiaj dołożył asystę oraz dwie bramki. Dodajmy, że były to jego pierwsze bramki strzelone Arsenalowi od sześciu lat.
Jego gry nie należy jednak sprowadzać tylko do liczb. Anglik ma naprawdę dużą rolę, o czym też świadczy fakt, że ani razu w tym sezonie nie spędził na boisku mniej niż 80 minut. Erik ten Hag ma do niego zaufanie, a wychowanek United odwdzięcza się za nie w najlepszy możliwy sposób. Dobrą grą, skutecznością oraz liczbami.











