TOP 10 najlepszych transferów letniego okienka w Premier League


Oto lista 10 najlepszych ruchów dokonanych przez kluby z Premier League

1 września 2022 TOP 10 najlepszych transferów letniego okienka w Premier League
Arron Gent/News Images/SIPA USA/PressFocus

Okienko transferowe obfitowało w przeróżne ruchy. Niektóre na papierze absolutnie genialne, zaś inne po prostu bezsensowne. Artykuł, jak z samego tytułu wynika, będzie skupiał się na tej pierwszej grupie. Oto TOP 10 naszym zdaniem najlepszych transferów w Premier League.


Udostępnij na Udostępnij na

Wielu aspirowało, aby znaleźć się w tej dziesiątce. Przy ocenie brały udział trzy bardzo ważne czynniki. Po pierwsze – jakość i renoma zawodnika, po drugie – przydatność i perspektywa na przyszłość, po trzecie – cena. Ta nie powinna być przesadzona. W niektórych przypadkach znaczącym czynnikiem było również wejście do drużyny. Są tacy, którzy zrobili to nawet lepiej, niż pierwotnie oczekiwano.

10. Lucas Paqueta

Olympique Lyon -> West Ham United

Ranking topowej dziesiątki otwiera nam Lucas Paqueta. Jest to kolejny Brazylijczyk z Olympique’u Lyon, który przeniósł się do Premier League – po Bruno Guimaresie z Newcastle United. Ten 25-latek sprowadzony został do Londynu za kwotę 42 mln euro, co czyni go oficjalnie drugim najdroższym transferem w historii klubu. Cała ta transakcja zapewne jest reakcją działaczy „Młotów” na to, co dzieje się w klubie. Sytuacja jest nieciekawa, jeśli zestawimy ją z poprzednimi, bardzo udanymi latami.

Na tę chwilę zespół Moyesa, który przecież niedawno tak zachwycał, zajmuje odległe 14. miejsce w tabeli. Nie gra tam absolutnie nic. Obrona często zawodzi, a co z atakiem? Tu też kolorowo z pewnością nie jest. Brakuje kreatywności, indywidualności i pomimo wielkiego potencjału kadrowego, jaki drzemie w zespole, na swoim koncie „Młoty” zgromadziły zaledwie trzy oczka. Nie jest to dzieło przypadku.

Tyle o negatywach, czas na jakieś plusy. Na papierze ruch Lucasa Paquety jest strzałem w dziesiątkę. Jak większa część brazylijskich talentów reprezentował barwy Flamengo, a do Europy dostał się poprzez skautów AC Milan. Od czerwonej części Mediolanu odbił się jednak jak od ściany. Na palcach jednej ręki w okresie połowy sezonu można obliczyć jego przynajmniej solidne występy na włoskiej ziemi. Przez Milan został przeżuty i brutalnie wypluty. „Rossoneri” wypuścili go do Olympique’u Lyon.

We Francji mu zaufali i się nie zawiedli. W zespole „Les Gones” piłkarz odżył i pokazał pełny wachlarz swoich zdolności. W Ligue 1 zawsze był jedną z większych gwiazd pomimo tego, że czasem drużyna mu w tym nie pomagała. Brazylijska nacja nie jest u Lucasa Paquety przypadkowa. Jest to bardzo techniczny i kreatywny pomocnik. Gwarantuje ten błysk, którego w West Hamie obecnie nie ma. Wydaje się, że ponowne odbicie się od ściany nie wchodzi tu w grę. W Lyonie na tyle ukształtował się piłkarsko, że w Premier League również powinien być znaczącą postacią.

9. Dean Henderson

Manchester United -> Nottingham Forest (wypożyczenie)

Pomimo że Nottingham Forest tylko wypożyczyło Deana Hendersona i raczej nie wykupi go po sezonie, na pewno, gdyby była taka opcja, działacze „The Reds” bez wahania sięgnęliby do kasy klubowej i zapłacili za niego każde pieniądze. Jego wejście w sezon jest wprost genialne. Anglik ma już na swoim koncie między innymi dwa wybronione rzuty karne i masę sytuacji, w których ratował swoją drużynę z opresji. Na tę chwilę w obronach zajmuje pierwsze miejsce w całej lidze! Zespół dokonał wielu rozmaitych wzmocnień.

Przyszli Jesse Lingard, Moussa Niakhate, Neco Williams i wielu innych. Długo trzeba by było ich wymieniać. W sumie klub wykonał 18 ruchów. Ten na bramkę wydaje się przynajmniej na razie najlepszy. Dean Henderson nie jest obecnie bramkarzem, który mógłby być „dwójką”. W tej chwili jest to niezaprzeczalnie jeden z najlepszych zawodników na pozycji bramkarza w całej lidze.

Jeżeli Nottingham Forest osiągnie w tym sezonie wynik ponad stan – na pewno jednym z ojców tego sukcesu będzie Dean Henderson. Jeżeli zaś klub zawiedzie i ostatecznie spadnie – raczej nie będzie to jego wina. On robi, co może, aby drużyna traciła jak najmniejszą liczbę bramek. W tym sezonie nie można go przynajmniej na razie za nic ganić. To świetny bramkarz. Wręcz ponad poziom klubu, do którego został wypożyczony. Nie dzieje się to zresztą pierwszy raz. Na wypożyczeniu w Sheffield United trzy lata temu sytuacja była analogiczna.

8. Raheem Sterling

Manchester City -> Chelsea

Chelsea to kolejny z klubów po Leeds, West Hamie i Nottingham Forest, w którym działo się bardzo dużo. Konkretniej chodzi o masowe odejścia, które trzeba było kimś innym załatać. Jednym z nowych na Stamford Bridge został Raheem Sterling, sprowadzony z Manchesteru City za kwotę ok. 60 mln euro. Cena przesadzona? Można by powiedzieć, że była z perspektywy klubu kupującego wręcz promocyjna.

Przez wielu pewnie niedoceniany, przez wielu za liczne kompilacje jego symulacji wyszydzany. W gruncie rzeczy jest to natomiast bardzo dobry piłkarz, obracający się od wielu lat w klubach z absolutnie najwyższej półki. Wychowanek Queens Park Rangers w młodym wieku został wyhaczony przez akademię Liverpoolu, skąd trafił naturalną drogą do pierwszej drużyny. Po dobrym czasie na Anfield kupił go latem 2015 roku Manchester City.

Anglik przez te siedem lat stał się kluczowym zawodnikiem „The Citizens”. W okresie długiego pobytu na Etihad Stadium zaliczył 131 bramek i 96 asyst, a jego wkład w zdobyte mistrzostwa kraju był na tyle duży, że 27-latek zapracował sobie w niebieskiej części Manchesteru na status legendy. W żadnym sezonie nie schodził z liczby przynajmniej 22 udziałów przy golach dla swojej drużyny.

Raheem Sterling jest zawodnikiem szybkim i zwinnym, ale często nieskutecznym. Jeżeli ten ostatni element zostanie przez Thomasa Tuchela poprawiony, ekipa „The Blues” może mieć z niego duży pożytek. Start sezonu zresztą dał nam namiastkę tego, co może zaoferować nowemu zespołowi, gdy jest w formie. Pomimo że drużyna zalicza na początku kampanii pojedyncze wpadki, piłkarz cały czas trzyma poziom. W pięciu dotychczasowych meczach zdołał popisać się już trzema trafieniami i jedną asystą. Staje się już powoli liderem zespołu. O ile już nim nie jest.

7. Lisandro Martinez

Ajax Amsterdam -> Manchester United

Ktoś, kto nie ogląda meczów Premier League, może w tej chwili złapać się za głowę. Dlaczego Lisandro Martinez znalazł się w tym zestawieniu? Z wielu powodów: Erik ten Hag sprowadził do zespołu zawodnika, którego zna, który pasuje do jego systemu i w dodatku gra na pozycji, która w Manchesterze United była bardzo źle obsadzona. Z całym szacunkiem do Harry’ego Maguire’a, Erica Bailly’ego czy Victora Lindelofa lub mimo ostatnio lepszej formy Raphaela Varane’a.

Nie byli to piłkarze, którzy gwarantowaliby oczekiwany poziom. Lisandro Martinez przyszedł i właściwie z miejsca dostał pierwszy skład. Nie świadczy to tylko o jego jakości i zaufaniu, którym darzy go trener. Manchester United potrzebował na tę pozycję kogokolwiek, kto mógłby przerwać niemoc i miernotę w obronie.

Lisandro Martinez dostał się do tego rankingu nie tylko za perspektywy, lecz także dlatego, że w zespół wszedł w najlepszym możliwym stylu. Co prawda bardzo słaby debiut przeciwko Brentford nie zwiastował niczego dobrego. Kolejnymi meczami pokazał się jednak z jak najlepszej strony. Do tego stopnia, że potknięcie z „Pszczółkami” można mu wybaczyć. Dwukrotnie z rzędu został on najlepszym zawodnikiem meczu. Kolejno z Liverpoolem i Southampton.

Przy nim urosła także forma Varane’a. Martinez stał się błyskawicznie szefem tej defensywy i jest idealnym dowodem na to, że środkowy obrońca nie musi być wcale wysoki. Nominacja do tytułu piłkarza Manchesteru United września wcale nie dziwi. Genialne wejście i wielki transfer w kontekście przyszłości „Czerwonych Diabłów”.

6. Alexander Isak

Real Sociedad -> Newcastle United

Alexander Isak przeniósł się do Newcastle United za 70 mln euro, czym pobił transferowy rekord klubu, który należał do tej pory do Joelintona. Teraz należy sobie zadać jedno pytanie – czy w ogóle Szwed jest wart tych pieniędzy? W tej chwili na pewno nie. „Sroki” kupiły piłkarza, ale przede wszystkim potencjał na przyszłość. Tu już napastnik może im się zwrócić.

Były gracz Realu Sociedad posiada jak na swój wiek olbrzymi bagaż doświadczeń. Zaczynał swoją karierę w AIK-u Solna, gdzie przebijał się przez kolejne roczniki klubu. Został zauważony przez Borussię Dortmund, jednak szybko się od niej odbił. W trakcie zaliczył udany czas na wypożyczeniu w Willem II Tilburg. Dzięki niemu latem 2019 roku za 15 mln euro kupił go wcześniej wspomniany Real. Tam z miejsca został pierwszą „dziewiątką” zespołu.

Swego czasu możliwość sprowadzenia rosłego zawodnika sondował przede wszystkim Arsenal, natomiast „Kanonierzy” wycofali się z negocjacji z powodu słabszego sezonu „następcy Zlatana”. Gdyby ten cały czas prezentował równą formę, pewnie dziś grałby w Premier League, ale w Londynie. W gruncie rzeczy jest to jednak, mimo gorszego okresu, zawodnik z niebywałymi umiejętnościami. Często zdarzały mu się sytuacje, w których mógł się zachować lepiej. To jednak wydaje się tylko kwestią odpowiedniej siły mentalnej.

Jeżeli Eddie Howe to z nim wypracuje, przy jego nazwisku nie pojawi się żadne „ale”. W Newcastle powinien w szybkim tempie przebić się do pierwszego składu. Zaliczył udany debiut przeciwko Liverpoolowi, a konkurencja na jego pozycji wrażenia nie robi. Callum Wilson niestety jest kontuzjowany, a Chris Wood, mimo że w klubie jest już od stycznia, dalej nie potrafi wpasować się w zespół. Gra po prostu słabo, co działa na korzyść nowego nabytku.

5. Casemiro

Real Madryt -> Manchester United

W klasyfikacji największych zaskoczeń okienka w Premier League przejście Casemiro do słabo prosperującego Manchesteru United z teoretycznie najlepszego na ten moment zespołu na świecie zajęłoby z pewnością pierwsze miejsce. Niecodzienny jest bowiem widok, w którym kluczowy zawodnik drużyny, która właśnie wygrała Ligę Mistrzów, przechodzi do klubu, który nawet w tych rozgrywkach nie zagra. Ale stało się! Legendarne już trio złożone z niego, Toniego Kroosa i Luki Modricia się rozpadło, a Casemiro został „Czerwonym Diabłem” za kwotę 70 mln euro. Wysoka cena to właściwie jedyna wątpliwość z nim związana.

Erik ten Hag chce zmienić Manchester United, a do tego potrzebuje odpowiednich zawodników. Przyszedł wspomniany wcześniej Lisandro Martinez, a poza nim Christian Eriksen, Tyrell Malacia i Antony. Ale to 30-latek wydaje się na papierze największym wzmocnieniem. Fakty są bowiem takie, że Brazylijczyk jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym pomocnikiem z inklinacjami defensywnymi. Jeżeli chodzi bowiem o bronienie, jest to postać kompletna. Genialnie przede wszystkim piłkę odbiera, bardzo dobrze ustawia się w odpowiednim miejscu na boisku i świetnie dyryguje kolegami z zespołu w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

W Realu Madryt wnosił niebywałą jakość mentalną, która w czerwonej części Manchesteru potrzebna jest niczym tlen. Casemiro wygrał niemal wszystko w Hiszpanii, więc pewnie pozytywnie wpłynie na kolegów. Dodatkowo gra na najbardziej newralgicznej pozycji. Wyszydzany duet „McFred” zostanie za sprawą jego przyjścia rozbity. Dla kibiców „Red Devils” to pozytywna informacja.

4. Gabriel Jesus

Manchester City -> Arsenal

Arsenal również nie próżnował w okienku transferowym. Sprowadzony został Fabio Vieira z FC Porto i duet z Manchesteru City – Oleksandr Zinchenko i Gabriel Jesus. W tym rankingu znalazł się ostatni z wymienionych. Dlaczego on?

„Kanonierzy” cierpieli w ostatnim czasie na brak „dziewiątki”, która byłaby skuteczna, a przy tym potrafiłaby pociągnąć i poprowadzić młody atak do lat świetności. Sondowano wiele opcji. Brano pod uwagę Richarlisona, wcześniej wspomnianego Alexandra Isaka czy chociażby Victora Osimhena z SSC Napoli. To już jednak w tej chwili nieważne. Jesus trafił na Emirates Stadium i trzeba przyznać, iż był to absolutny strzał w dziesiątkę. Gole, asysty i wielkie zaangażowanie w grze. Jest oczekiwanym w ekipie „Kanonierów” liderem.

Mikel Arteta od początku swojej kadencji chciał odtworzyć to, co wychodziło jemu i Pepowi Guardioli za czasów wspólnej pracy w „The Citizens”. To już między innymi dzięki niemu się udało. „Kanonierzy” po pięciu kolejkach są na szczycie tabeli. Arsenal pasuje Jesusowi, gdyż ten w końcu może zostać tą pierwszoplanową postacią. Sam Jesus także pasuje Arsenalowi – i to bardzo!

3. Wesley Fofana

Leicester City -> Chelsea

Podium otwiera nam… Wesley Fofana. Francuz już od dłuższego czasu był łączony z odejściem do lepszego klubu. Nic w tym dziwnego. Jest młody, ma wielki potencjał i umiejętności oraz posiada już potężne doświadczenie w Premier League. Poprzedni sezon był dla niego niezbyt szczęśliwy z powodu kontuzji, której nabawił się w meczu towarzyskim z Villarrealem. Gdy jednak grał, zwykle wnosił do zespołu spokój w obronie.

Były już defensor Leicester bardzo chciał zresztą do „The Blues” dołączyć. Nie przekonywała go perspektywa lidera linii obronnej „Lisów”. Kręcił nosem, aż w końcu transfer sobie wywalczył. Teraz z miejsca powinien wskoczyć do składu Chelsea, gdzie będzie tworzył tercet z Kalidou Koulibalym i Thiago Silvą.

Jako 19-latek pokazuje podobne atrybuty jak van Dijk, kiedy ten przyszedł do Southampton. Myślę, że za dwa lata spróbuje go kupić jeden z wielkich klubówwypowiedź ówczesnego napastnika Watfordu Troya Deeneya o Wesleyu Fofanie na początku listopada 2020 roku

Słowa przywołanego Anglika okazały się prorocze. Już wtedy widziano w Fofanie przyszłego topowego na skalę światową obrońcę. Dziś perspektywa się jeszcze bardziej się poszerza i potwierdza spekulacje sprzed kilku lat. Na tej pozycji mimo sprowadzenia wspomnianego Senegalczyka Thomas Tuchel miał braki. Odszedł Andreas Christensen, czy Antonio Ruediger. Była to dwójka, po której odejściu powstała wielka dziura. Chelsea ją już na szczęście załatała.

Wesley Fofana na papierze jest wzmocnieniem świetnym i w pełni przemyślanym. Wszystko się tu zgadza poza brakami w ataku. Ofensywni zawodnicy są obecnie bardziej pożądani w niebieskiej części Londynu. Wydane pieniądze są duże (80 mln euro), ale obrońca pozyskany na dekadę. Oceniamy sam ruch. Jest to istny majstersztyk.

2. Darwin Nunez

Benfica Lizbona -> Liverpool

Liverpool słabo wszedł w sezon. Mimo że Darwin Nunez również ma słodko-gorzki start w nowym klubie (strzelił dwa ważne gole, w kolejno finale FA Cup i Premier League, ale obejrzał czerwoną kartkę w meczu z Crystal Palace), nieumieszczenie go na drugim miejscu w tym rankingu byłoby grzechem. Fakt – zachował się nieodpowiedzialnie. Faktem jest jednak również to, iż jest on genialnym zawodnikiem, mającym wielkie aspiracje do stania się jednym z najlepszych.

Wcześniej 23-latka, gdy ten był piłkarzem Benfiki, łączono z niemal każdym poważniejszym klubem. Nie było to dzieło przypadku. Darwin Nunez nie był typem „one season wonder”. Tendencja jego formy jest zwyżkowa. Jest on napastnikiem, który od kilku lat zdobywa gole seryjnie. Nie zawsze było u niego jednak kolorowo. Rozpoczął swoją karierę w CA Penarol, ale tam zdobył zaledwie kilka bramek.

Do dalszego rozwoju jego talentu doszło pierwszy raz w UD Almeria, która uznała, że warto w niego zainwestować. Opłaciło się i po jednym udanym sezonie po piłkarza sięgnęła wspomniana wcześniej Benfica. W Portugalii jego talent nie od razu dał o sobie znać. Pierwszy sezon był słaby, postanowiono mu jednak zaufać. Benfica nie pożałowała – już w kolejnych dwóch kampaniach pokazał swój pełny potencjał. W tym ostatnim został nawet królem strzelców ligi z 26 trafieniami na koncie. Pozostałą część historii już wszyscy dobrze znamy. Został nowym napastnikiem „The Reds”!

Liverpool kupił napastnika, który bazuje na dynamice i niebywałej skuteczności. Porównania do Edinsona Cavaniego z najlepszych czasów są uzasadnione. Mimo że Darwin Nunez nigdy wcześniej nie grał w żadnej lepszej lidze, Urugwajczyk parametrami na tyle przekonuje, że jest wprost gwarantem goli. W pierwszych meczach poza brakiem dostatecznej ogłady pokazał, że jakościowo wcale nie jest gorszy od swoich kolegów. Mimo pewnych przeciwności i dobrej formy jego konkurenta Firmino, Urugwajczyk na pewno zaistnieje w Liverpoolu. Jest to gracz stworzony do gry na najwyższym poziomie.

1. Erling Haaland

Borussia Dortmund -> Manchester City

Kto inny mógłby zostać numerem jeden…? No właśnie. Erling Haaland zamienił Borussię Dortmund na Manchester City za równowartość 60 mln euro. Niska kwota klauzuli nie jest jednak istotna. Nawet gdyby działacze „The Citizens” wyłożyli za Norwega 200 mln euro, to i tak nie mówilibyśmy o przepłaceniu. Haaland ma wszystko, aby zostać najlepszym napastnikiem na świecie. Już jest w czołówce…

Erling Haaland zaczynał swoją karierę w Bryne FK. Tam grał od najmłodszych lat i został zauważony przez Molde. Po dwóch owocnych sezonach doszło do kolejnego transferu półkę wyżej. Trafił do Red Bulla Salzburg, gdzie tak naprawdę pierwszy raz na szerszą skalę usłyszał o nim świat. Ponownie potrzebował niedługiego czasu na zaistnienie.

W kolejnym sezonie jego talent prawdziwie eksplodował. Największą sławę przyniosły mu genialne występy w Lidze Mistrzów. Strzelał we właściwie każdym meczu, najpierw dla klubu z Salzburga, a następnie dla Borussii Dortmund, do której przeszedł zimą w sezonie 2019/2020. Wszystkie rozgrywki skończył z dorobkiem 44 goli i 10 asyst. Miał wówczas zaledwie 19 lat! Potwierdzeniem jego umiejętności były kolejne lata. Nie schodził ze swojego poziomu. Po drodze zdarzały mu się kontuzje. Po nich wychodził jednak zwykle bez szwanku.

Został gwiazdą w swoich poprzednich klubach, a w Manchesterze City zapowiada się podobnie. Już pierwsze mecze tego sezonu pokazują, jak ważnym zawodnikiem jest i będzie w układance Pepa Guardioli. Być może to skuteczny napastnik był elementem, którego brakowało Katalończykowi do wygrywania z „Obywatelami” Ligi Mistrzów. City zrobiło tym transferem biznes życia. Klub zyskał szybkiego, silnego, młodego, nieprzewidywalnego, bardzo bramkostrzelnego napastnika – po prostu zawodnika kompletnego.

Era Messiego i Ronaldo bezpowrotnie mija. Nie przez przypadek mówi się, iż to on i Mbappe ich zastąpią. Takie zestawienia nie są odrealnione. Są one wręcz trafne. Ruch na papierze nie ma absolutnie żadnych wad. Odszedł Gabriel Jesus, a sprowadzony został ktoś znacznie lepszy za podobne pieniądze.

Komentarze
Bartek (gość) - 4 tygodnie temu

Super artykuł!

Odpowiedz
Kamil Seliga - 4 tygodnie temu

Dzięki!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze