W drużynie United lista kontuzjowanych graczy zdaje się rosnąć z dnia na dzień, a szanse na grę dostają coraz to nowi, młodzi gracze Manchesteru. Tym razem szansę dostał m.in. Marcus Rashford, osiemnastoletni wychowanek „Czerwonych Diabłów”, który zaliczył jak na razie wymarzony debiut zarówno w europejskich pucharach, jak i w Premier League. I o ile po czwartkowych trafieniach w rewanżu z FC Midtjylland nie było jeszcze o nim bardzo głośno, o tyle po dublecie strzeleckim i asyście w wygranym dziś 3:2 ligowym szlagierze z Arsenalem to właśnie na niego powinny zwrócić się oczy całego piłkarskiego świata.
Gdy ogłoszono wyjściowe jedenastki na rewanżowe spotkanie 1/16 Ligi Europy Manchesteru z FC Midtjylland, uwagę obserwatorów zwróciła właśnie postać urodzonego w Manchesterze młodego napastnika. Jego nazwiska nie można było znaleźć nawet na Wikipedii, a kojarzyć go mogli tylko najwierniejsi fani „Czerwonych Diabłów”. Jeszcze w zeszłym roku obdarzony silnym uderzeniem wychowanek United trafiał regularnie dla drużyny młodzieżowej U-18, lecz w wyniku jego dobrych występów i wspomnianych już licznych kontuzji podstawowych zawodników ekipy van Gaala w czwartek Marcus Rashford wyszedł w pierwszej jedenastce na ważny dla jego klub mecz o awans do 1/8 finału Ligi Europy. Swoją szansę wykorzystał niemal perfekcyjnie – nie dość, że przez cały mecz był wyróżniającą się postacią w drużynie „Czerwonych Diabłów”, to zdobył jeszcze dwa bardzo istotne trafienia.
https://youtu.be/o1l3MRc1tQY
Jeśli ktoś myślał, że spektakularny występ młodego napastnika to przypadek, łut szczęścia czy też efekt rywalizacji z o klasę słabszym rywalem, to dzisiejszy szlagier ligowy z Arsenalem dobitnie udowodnił, że jest zupełnie inaczej. W takich meczach jak ten trafiają i asystują najlepsi, a gdy któryś gracz ma kluczowy udział przy aż trzech bramkach swojego zespołu, znaczy to, że musi znajdować się w naprawdę wyśmienitej formie.
Marcus Rashford był jednym z najbardziej aktywnych graczy United już od pierwszego gwizdka sędziego – dużo biegał, walczył, a w 13. minucie meczu prześlizgnął się z futbolówką lewą stroną boiska i został sfaulowany przez jednego z „Kanonierów” tuż przed linią pola karnego. Na jego kolejne popisy nie musieliśmy długo czekać – 16 minut później wychowanek Manchesteru jako pierwszy dopadł do znajdującej się na siódmym metrze futbolówki i mocnym strzałem w prawy róg nie dał większych szans Petrowi Cechowi.










