Mateusz Żukowski dzieli i rządzi na niemieckich boiskach. 25-letni Polak jest na dobrej drodze do sięgnięcia po koronę króla strzelców 2. Bundesligi. Jak to możliwe, że niegdyś przeciętny ligowiec, grający głównie na prawej obronie, przeistoczył się w potencjalnego następcę Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski?
Jeszcze nie tak dawno temu Żukowski był przeciętnym bocznym obrońcą PKO BP Ekstraklasy, występującym na co dzień w Śląsku Wrocław. Zdarzało mu się błysnąć w pojedynczych meczach, jednak przez większość czasu przypominał „jeźdźca bez głowy” wprowadzającego do gry sporo zamętu, z którego ostatecznie nie wynikało wiele dobrego. Sezon 2024/2025 zakończył się dla niego spadkiem z PKO BP Ekstraklasy po fatalnej kampanii, w której Śląsk zdołał uzbierać zaledwie 30 punktów. Na domiar złego, latem Żukowski odniósł kontuzję stopy, która wykluczyła go z gry na cztery miesiące. Mimo to, Polakowi zaufał średniak 2. Bundesligi – 1. FC Magdeburg, sprowadzając go do siebie za około 250 tysięcy euro. Tego, co wydarzyło się w kolejnych miesiącach, nie wytypowałby chyba nawet największy niepoprawny optymista.
Strzelecki trans
Po transferze stosunkowo szybko okazało się, że Polak ma wszystkie cechy potrzebne do bycia kompletnym napastnikiem. Może się pochwalić nie tylko szybkością i warunkami fizycznymi, ale również instynktem pomagającym mu znajdować się tam, gdzie spada piłka. 25-latek nie ogranicza się jednak wyłącznie do bycia typowym lisem pola karnego. Potrafi ukąsić rywala także po kontrataku, stałym fragmencie gry czy strzale z dystansu.
Okres aklimatyzacji nie trwał w tym przypadku zbyt długo. Już w drugim występie w nowych barwach Żukowski został przesunięty na szpicę, co poskutkowało dubletem ustrzelonym przeciwko Norymberdze. W kolejnych miesiącach Polak nie zwalniał tempa, a wręcz nieustannie przyspieszał obroty, stając się prawdziwą maszyną do strzelania goli. Hat-trick w szalonym meczu z Greuther Furth, dublety z Preussen Munster, Bochum i Schalke, do tego pojedyncze trafienia m.in. z Holstein Kiel, Kaiserslautern czy ostatnio z Fortuną Dusseldorf. Genialna dyspozycja strzelecka poskutkowała tym, że pomimo rozegrania zaledwie 18 spotkań, Żukowski wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi, mając na koncie już 17 trafień. 25-latek jest więc na dobrej drodze do powtórzenia wyczynu Artura Wichniarka, który sięgał po tytuł króla strzelców drugiego szczebla niemieckiej piłki w sezonie 2001/2002.











