Mateusz Żukowski wymiata w 2. Bundeslidze. Powołanie do reprezentacji to kwestia czasu?


Polak liderem w wyścigu o tytuł króla strzelców

27 kwietnia 2026 Mateusz Żukowski wymiata w 2. Bundeslidze. Powołanie do reprezentacji to kwestia czasu?
Foto IMAGO/PressFocus

Mateusz Żukowski dzieli i rządzi na niemieckich boiskach. 25-letni Polak jest na dobrej drodze do sięgnięcia po koronę króla strzelców 2. Bundesligi. Jak to możliwe, że niegdyś przeciętny ligowiec, grający głównie na prawej obronie, przeistoczył się w potencjalnego następcę Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski?


Udostępnij na Udostępnij na

Jeszcze nie tak dawno temu Żukowski był przeciętnym bocznym obrońcą PKO BP Ekstraklasy, występującym na co dzień w Śląsku Wrocław. Zdarzało mu się błysnąć w pojedynczych meczach, jednak przez większość czasu przypominał „jeźdźca bez głowy” wprowadzającego do gry sporo zamętu, z którego ostatecznie nie wynikało wiele dobrego. Sezon 2024/2025 zakończył się dla niego spadkiem z PKO BP Ekstraklasy po fatalnej kampanii, w której Śląsk zdołał uzbierać zaledwie 30 punktów. Na domiar złego, latem Żukowski odniósł kontuzję stopy, która wykluczyła go z gry na cztery miesiące. Mimo to, Polakowi zaufał średniak 2. Bundesligi – 1. FC Magdeburg, sprowadzając go do siebie za około 250 tysięcy euro. Tego, co wydarzyło się w kolejnych miesiącach, nie wytypowałby chyba nawet największy niepoprawny optymista.

Strzelecki trans

Po transferze stosunkowo szybko okazało się, że Polak ma wszystkie cechy potrzebne do bycia kompletnym napastnikiem. Może się pochwalić nie tylko szybkością i warunkami fizycznymi, ale również instynktem pomagającym mu znajdować się tam, gdzie spada piłka. 25-latek nie ogranicza się jednak wyłącznie do bycia typowym lisem pola karnego. Potrafi ukąsić rywala także po kontrataku, stałym fragmencie gry czy strzale z dystansu.

Okres aklimatyzacji nie trwał w tym przypadku zbyt długo. Już w drugim występie w nowych barwach Żukowski został przesunięty na szpicę, co poskutkowało dubletem ustrzelonym przeciwko Norymberdze. W kolejnych miesiącach Polak nie zwalniał tempa, a wręcz nieustannie przyspieszał obroty, stając się prawdziwą maszyną do strzelania goli. Hat-trick w szalonym meczu z Greuther Furth, dublety z Preussen Munster, Bochum i Schalke, do tego pojedyncze trafienia m.in. z Holstein Kiel, Kaiserslautern czy ostatnio z Fortuną Dusseldorf. Genialna dyspozycja strzelecka poskutkowała tym, że pomimo rozegrania zaledwie 18 spotkań, Żukowski wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi, mając na koncie już 17 trafień. 25-latek jest więc na dobrej drodze do powtórzenia wyczynu Artura Wichniarka, który sięgał po tytuł króla strzelców drugiego szczebla niemieckiej piłki w sezonie 2001/2002.

Niesamowity ciąg na bramkę byłego gracza Lechii, Lecha i Śląska widać jeszcze lepiej po sięgnięciu do głębszych statystyk. Polak trafia do siatki średnio co 93 minuty, czym zdecydowanie dystansuje swoich ligowych rywali. Z kolei w statystyce strzałów na mecz ustępuje jedynie Ivanowi Prtajinowi z Kaiserslautern (3,99 Żukowskiego przy 4,46 Chorwata). Jest przy tym zdecydowanie najwydajniejszym napastnikiem w całej lidze, mogąc się pochwalić aż 17 bramkami przy współczynniku xG wynoszącym 12,74. Oznacza to, że Żukowski zdobył aż o cztery bramki więcej, niż wynikałoby to z okazji, które miał.

Nadszedł czas na reprezentację?

Przy każdym nieoczekiwanym wystrzale polskiego piłkarza w zagranicznym zespole naturalnie nasuwają się pytania o powołanie do drużyny narodowej. Nie inaczej jest oczywiście w przypadku Żukowskiego. Porównajmy go więc z innymi napastnikami liczącymi się w walce o wyjazdy na zgrupowania kadry. Naturalną konkurencją dla zawodnika Magdeburga wydają się w tym momencie Krzysztof Piątek i Karol Świderski. Patrząc wyłącznie na suche liczby, Żukowski wypada od nich lepiej, mając na koncie 17 trafień przy 14 golach Piątka i zaledwie dziewięć Świderskiego. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze — obydwaj wymienieni napastnicy grają w reprezentacji od wielu lat i swoje dla tej drużyny zrobili. Świderski to przecież idealny przykład piłkarza, który grając w koszulce z orzełkiem na piersi, zawsze włączał wyższy bieg, niejednokrotnie ratując nasz zespół w trudnych momentach.

Po drugie — Żukowski nie jest jedynym kandydatem do wskoczenia na miejsce któregoś z nich. Na debiut w narodowych barwach wciąż czeka lider klasyfikacji strzelców polskiej ekstraklasy, Karol Czubak z Motoru Lublin, a w kolejce pozostają jeszcze nieco zapomniany Adam Buksa i mająca polskie korzenie wschodząca gwiazda MLS — Julian Zakrzewski-Hall.

Idealną okazją do przetestowania zawodników takich jak Mateusz Żukowski czy Kacper Potulski wydaje się czerwcowy sparing z Nigerią. Stawka tego spotkania jest dla nas prawie żadna, a termin przypadający na pierwszy tydzień po zakończeniu sezonu klubowego automatycznie sugeruje, że część etatowych kadrowiczów może dostać od selekcjonera wolne. Czy doczekamy się wtedy debiutu Żukowskiego? Oczywiście nie da się tego przewidzieć ze stuprocentową pewnością, ale obecnie wydaje się, że szanse są całkiem spore.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze