Za nami kolejne spotkaniu grup G i H. Z pewnością najwięcej emocji mieli kibice zgromadzeni w Malmoe, gdzie lokalny klub przegrał 4:1 z Metalistem Charków. Nie mniej ciekawie było na stadionie w Brugii.
Lider tabeli grupy G, Metalist Charków, z dwoma zwycięstwami i jednym remisem przyjechał do Malmoe. Drużyna prowadzona przez Rikarda Norlinga przegrała wszystkie swoje dotychczasowe spotkania i jej los jest przesądzony. Jednak kibice lokalnego klubu mieli nadzieję, że może chociaż punkt uda się im zdobyć.

Już w 22. minucie kibice zgromadzeni na Swedbank Stadion oszaleli z radości. Bramkę dla gospodarzy zdobył Hamad. Wizja porażki zmotywowała gości z Charkowa. Dziesięć minut później wyrównał Cistaldo, a tuż przed gwizdkiem na 2:1 podwyższył Fininho. Po zmianie stron dominował już tylko Metalist. W 58. minucie po fatalnej grze linii obrony Malmoe bramkę zdobył Edmar. Zupełnie rozbici gospodarze cofnęli się do defensywy, oddając pole gry Matelistowi. W 73. minucie na 4:1 podwyższył Dević i jak się okazało, była to ostatnia bramka, jaką kibice zobaczyli podczas tego spotkania.
Club Brugge – Birmingham City 1:2
O pozycję lidera w grupie H walczyły dwa zespoły, które dotychczasowe spotkania mogły zapisać na swoją korzyść. Zarówno Club Brugge, jak i Birmingham pokonały swoich rywali. Dzisiejsze bezpośrednie starcie miało pokazać, który zespół jest bliżej awansu do kolejnej rundy.
Już w 3. minucie zespół z Brugii wyszedł na prowadzenie. Brak koncentracji linii defensywnej wykorzystał Akpala, który pewnym strzałem pokonał Myhilla. Jednak utrata bramki nie zniechęciła gości do ataku. W 26. minucie do wyrównania doprowadził Danny Murphy. Jak się okazało, kibice zgromadzeni na Jan Breydelstadion w pierwszej części spotkania nie zobaczyli już więcej bramek.
Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa, jednak dobra postawa bramkarzy i brak skuteczności sprawiły, że do 90. minuty widniał wynik 1:1. Wtedy też akcję życia przeprowadzili piłkarze z Birmingham. Fantastycznie w polu karnym zachował się Wood, który podwyższając na 2:1, dał swojej drużynie cenne trzy punkty.










