Gracze Athleticu Bilbao bez trudu pokonali Mallorcę, aplikując po jednym golu w każdej połowie. Szczęśliwymi strzelcami byli Fernando Llorente i Iker Muniain. Baskowie za tydzień na Iberostar będą bronić w miarę bezpiecznej przewagi.
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się pod dyktando gospodarzy, którzy momentami ataki pozycyjne konstruowali, wykorzystując dziewięciu piłkarzy. Bardzo aktywne były skrzydła Bilbao. Wysoko grali Iraola i Martinez. Co ciekawe, pierwszą dogodną okazję wypracowali sobie przyjezdni. W 8. minucie „Chori” Castro huknął zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od jednego z defensorów i prawie zaskoczyła Iraizoza. Prawie, bo Gorka w niesamowity sposób futbolówkę wybił. Chwilę później Fernando Llorente pokazał Ivanowi Ramisowi, na czym polega gra na San Mames i celnym ciosem łokciem sprawił, że na murawie pojawiły się pierwsze krople krwi. Pojedynki „Króla Lwa” ze stoperami Mallorki od początku były ozdobą spotkania.

W 20. minucie doskonałą okazję do pokonania bramkarza rywala miał Jon Aurtenetxe. Bask dostał świetne podanie od Oscara de Marcosa, uderzył nieźle, ale na wysokości zadania stanął Juan Calatayud. Dosłownie minutę później sam na sam z golkiperem ekipy z Balearów wyszedł Markel Susaeta, ale nie udało mu się opanować piłki. Athletic się rozkręcał. W ciągu dziesięciu minut swoje okazje mieli Muniain, Herrera i Susaeta. Podopieczni Joaquina Caparrosa atakowali sporadycznie, ale bardzo groźnie. Po kontrze z 30. minuty tylko parada Gorki uchroniła gospodarzy przed stratą bramki. Kilka chwil później wszystko wróciło do normy. Athletic zaatakował, prawym skrzydłem pomknął de Marcos i wrzucił piłkę na głowę Llorente. Jeśli niekryty Llorente stoi na piątym metrze przed bramką, to gol jest tak pewny jak następstwo pór roku. 1:0 na San Mames. Zmiana wyniku nie zmieniła obrazu meczu. Bilbao atakowało, Mallorca się broniła. Do końca pierwszej połowy nic szczególnie ciekawego z tego nie wynikło.
Druga część meczu rozpoczęła się od nieco dziwnej zmiany Marcelo Bielsy. Mimo korzystnego wyniku i pewnego panowania nad meczem Argentyńczyk zdjął obrońcę Iraolę i wpuścił pomocnika Inigo Pereza. Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Athletic panował nad widowiskiem. Uaktywnił się bardzo słaby dotychczas Muniain. Owo uaktywnienie szybko dało efekt bramkowy. Wychowanek Bilbao wykorzystał wrzutkę Markela Susaety i zdobył gola głową. Defensorzy Mallorki odpuścili krycie malutkiego Ikera i zajęli się wielkoludem Llorente. Co ciekawe, był to piąty gol z rzędu strzelony przez Basków głową. Czas mijał, a Mallorca coraz bardziej nie istniała. W okolicach 70. minuty zaczęło przybierać to komiczny obraz – gracze z Balearów bronili się całą drużyną na dwudziestym metrze.











