Jeżeli mielibyśmy wybierać jednego z polskich zawodników, który w ostatnim okresie zaskoczył najbardziej pozytywnie, to z pewnością sięgnęlibyśmy po młodego obrońcę warszawskiej Legii. Maik Nawrocki jest prawdziwy bohaterem „Wojskowych”, co potwierdzają wszystkie spotkania, w których 20-latek miał okazję do tej pory wystąpić. Czy to właśnie on był brakującym składnikiem w recepturze na dobrą grę defensywną ekipy Czesława Michniewicza?
Wygląda na to, że tak. Maik Nawrocki na przestrzeni minionego miesiąca był uosobieniem wszelakich cnót prawdziwego obrońcy. Silny, dobrze grający głową, niezwykle korzystnie wyglądający przy tym zarówno motorycznie, jak i stricte piłkarsko. Aż chciałoby się rzec, czego chcieć od niego więcej?
Raczej nikt się tego nie spodziewał…
Na przełomie trzech lub czterech miesięcy wstecz mało który z kibiców byłby w stanie wywróżyć wychowankowi Werderu Brema taką rolę w stołecznej drużynie uzyskaną w tak krótkim odstępie czasowym. Dlaczego? Ponieważ Maik Nawrocki trafił do Warty Poznań, która niewątpliwie jest zespołem mniej renomowanym niż ekipa z Łazienkowskiej. Na dodatek i tak nie odgrywał on tam pierwszoplanowej roli, ponieważ pod wodzą Piotra Tworka spędził zaledwie 194 minuty na boisku, wpisując się przy tym jednokrotnie na listę strzelców.
Tyle wystarczyło, aby Czesław Michniewicz oraz Radosław Kucharski dostrzegli w nim spory potencjał. Potencjał, godny występów w pierwszym zespole obecnego mistrza kraju. I tutaj znowu warto podkreślić, że przy podpisywaniu kontraktu z młodzieżowcem wszyscy byli świadomi ogromnego potencjału, jaki posiada, ale nikt nie przewidywał, że eksploduje on aż tak szybko.
– Maik jest bardzo dobrze nam znany zarówno w sztabie trenerskim, jak i w skautingu. Ma duże możliwości rozwoju pod względem indywidualnym i zespołowym. Obserwowaliśmy go przez wiele miesięcy i wnikliwie poznaliśmy charakterystykę jego gry. To młody, ale już dobrze ukształtowany piłkarz, młodzieżowy reprezentant Polski, który w Legii będzie walczył o miejsce w pierwszym składzie. Ma duży potencjał i liczę, ze przy Łazienkowskiej jeszcze bardziej się rozwinie – mówił w momencie prezentacji piłkarza dyrektor sportowy Legii Warszawa, Radosław Kucharski, na łamach portalu Legia.com.











