Wiele klubów do niedawna przechodziło lub dalej przechodzi dość trudne momenty. W lipcu oraz sierpniu, czyli na samym początku rozgrywek, nie omijają one, a wręcz przeciwnie, często przydarzają się ekipie obecnego mistrza Polski. Legia Warszawa znajduje się w prawdziwym hipocentrum problemów, pytanie tylko, czy aby na pewno są one w stu procentach prawdziwe.
Od braków kadrowych, przez upokarzającą porażkę z beniaminkiem, kończąc nawet na pogłoskach o zwolnieniu trenera pierwszej drużyny. Krótko mówiąc, w stolicy się dzieje, i to dzieje się bardzo dużo. Co dokładniej? Czy tę sytuację można nazwać na swój sposób kryzysem? Może warto nieco inaczej ocenić obecną sytuację legionistów? Na te właśnie pytania postaramy się dzisiaj odpowiedzieć, przedstawiając bieg zdarzeń, które przydarzyły się ostatnio w Warszawie.
Legia i jej linia pomocy wyglądają słabiej…
Dużo słabiej. Mimo sporych wzmocnień przed sezonem tę formację dotykają spore problemy… Sytuację pogorszyła w szczególności poważna kontuzja Bartosza Kapustki, która wyeliminowała byłego gracza Leicester City na długi czas, sięgający według badań lekarzy nawet dziewięciu miesięcy. Od tamtego momentu druga linia wygląda przeciętnie, a klub szuka wzmocnień na szybko, do czego poniekąd jest zmuszony.
Cała sprawa wygląda zatem kiepsko. Kapustka był swego rodzaju spoiwem łączącym w sobie cechy idealnie wpasowujące się w taktykę Czesława Michniewicza. Jego brak oznacza nie tylko utratę gracza potrafiącego grać na pozycji numer 10. Kapustka świetnie odnajdywał się także na „ósemce”, co mogliśmy zaobserwować na początku sezonu.
Jeżeli już mówimy o grze drugiej linii, to trzeba poruszyć jeszcze jedną ważną rzecz. Pozostali pomocnicy nie potrafią się dopełniać. Pisaliśmy o tym ostatnio w artykule o Rakowie Częstochowa, lecz to samo dzieje się w przypadku Legii. Josue to nie jest typ zawodnika, który będzie mógł pokazać pełnię swoich umiejętności, grając w jednej linii z Andre Martinsem. Ten duet jest zwyczajnie za bardzo ofensywny. Portugalczycy na swój sposób wzajemnie się blokują, zabierając sobie miejsce na boisku, czego odwzorowaniem było poniekąd wyjazdowe starcie z Florą Tallin.
Oliwy do ognia dolewa słaba dyspozycja Bartosza Slisza, który jest ostatnio cieniem samego siebie. Na wychwalanego jeszcze rok temu przez Aleksandara Vukovicia zawodnika narzeka lwia część kibiców „Wojskowych”. Lekiem na dolegliwości warszawian nie wydaje się być również żaden inny zawodnik z obecnej kadry. Tutaj po prostu potrzeba wzmocnień, lecz takowych na obecną chwilę nie widać…











