Podobno numery na koszulkach piłkarzy nie odgrywają znaczącej roli. To prawda. Liczą się bowiem umiejętności. Czasem jednak zdarza się, że dana liczba przechodzi do historii futbolu. Tak właśnie jest z „dziesiątką”, która od zawsze kojarzy się z najlepszymi zawodnikami.
Wszystkie kluby mają swoje legendy, które przecież musiały grać z jakąś cyfrą na plecach. Bardzo często numerem, z którym występują wybitni zawodnicy, jest 10. Dlaczego tak się dzieje? Tego nie wiedzą nawet najstarsi ludzie na Ziemi. W historii piłki nożnej pojawiało się wielu piłkarzy, którzy właśnie z tym numerem na koszulce stawali się prawdziwymi ikonami tego sportu. Gdybyśmy mieli zacząć ich wyliczać, to brakłoby nam miejsca w internecie.
Co symbolizuje magiczny numer 10?
W numerologi jest to liczba, która oznacza odnowę czy rozpoczęcie cyklu. Jest liczbą dynamiczną, która może przynieść zmianę prowadzącą do sukcesu. Na boisku jednak symbolizuje geniusza, który swoimi zagraniami potrafi rozstrzygnąć losy spotkania. Zazwyczaj z 10 na plecach grają ofensywni pomocnicy, którzy mają tzw. magiczne dotknięcie. Jest to jednak tylko umowna kwestia, ponieważ napastnicy również grywają z tym właśnie numerem.
Dla większości liczba ta kojarzy się z piłkarzem, który ma duże umiejętności techniczne, idealny przegląd pola, gra na wysokim procencie skutecznych podań, a co najważniejsze potrafi sam w pojedynkę pokonać rywala. Który piłkarz zalicza się do tych wizjonerów?
Francuskie „dziesiątki”
Ten magiczny numer 10 w reprezentacji „Les Bleus” bezsprzecznie kojarzy się z dwoma wielkimi piłkarzami. Łącznie zdobyli cztery Złote Piłki, dwa mistrzostwa Europy, mistrzostwo świata i liczne trofea klubowe. O kim mowa? Oczywiście o Michelu Platinim i Zinedinie Zidanie.
Obaj byli liderami swoich klubów i reprezentacji. Ten pierwszy rządził w światowym futbolu w latach 80. Podkreśliły to trzy z rzędu zdobyte Złote Piłki. Francuz dokonał tego jako pierwszy w historii. Pokazuje to, że był wybitnym zawodnikiem i w tamtym okresie nie miał sobie równych. W reprezentacji Francji rozegrał 72 spotkania, w których strzelił 41 goli, co aktualnie daje mu drugie miejsce w historii tej drużyny narodowej.
Drugi Francuz ze swoją reprezentacją zrobił coś więcej. Obecny trener Realu Madryt zdobył mistrzostwo świata. Jak wiemy, jest to najcenniejszy puchar, o zdobyciu którego marzy każdy piłkarz. Zidane’a zapamiętamy jako świetnego technika i dryblera, który jednym zagraniem potrafił oszukać kilku rywali. Wielki geniusz i jeden z najwybitniejszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek pojawili się w tym sporcie. Natomiast „ruleta” – trick, który był jego znakiem rozpoznawczym – została przez niego opanowany do perfekcji.
https://www.youtube.com/watch?v=kg8i16O_nRI
Włoscy magicy
Na włoskim podwórku warto zwrócić uwagę na trzech piłkarzy grających z magicznym numerem 10 na koszulce. Pierwszy z nich to Roberto Baggio, który najlepsze lata swojej kariery spędził w Juventusie. W drużynie „Starej Damy” występował w latach 1990–1995. W tym czasie zagrał w 194 spotkaniach i zdobył w nich 108 goli. W 1993 roku otrzymał Złotą Piłkę, wygrywając z takimi zawodnikami jak Eric Cantona czy Dennis Bergkamp. W historii Serie A zajmuje on czwarte miejsce na liście strzelców (205 bramek). Jedną z przyczyn tego, że jego przygoda z klubem z Turynu dobiegła końca, była jego kontuzja oraz fakt, że do Juventusu przyszedł, jak się później okazało, jego zastępca – Alessandro Del Piero.











