To już przesądzone, że za kilka tygodni Maciej Skorża opuści Japonię. Polak w Kraju Kwitnącej Wiśni spędził zaledwie jeden sezon, ale taki czas w zupełności wystarczył, by zapisać się w historii klubu złotymi zgłoskami. Niemniej ostatnie tygodnie Urawy nie były udane, co odbiło się na końcowym obrazie tej przygody. Nie można powiedzieć, że Maciej Skorża zginął od własnej broni, którą były świetne wyniki rozpalające nadzieje kibiców. Aczkolwiek został nią trafiony i zaczął delikatnie krwawić.
Azjatycka Liga Mistrzów
32 lata i 135 dni. Tak długo musieliśmy czekać, by jakikolwiek szkoleniowiec z Polski wygrał Ligę Mistrzów. Przed erą Macieja Skorży w Urawie Reds ostatnim, który tego dokonał, był Stefan Żywotko. Zwyciężył on w 1990 roku w afrykańskiej Champions League, dowodząc algierskim JS Kabylie. Do 6 maja 2023 roku nikt nawet nie zbliżył się do tego osiągnięcia.
Oczywiście, bardzo dużo się mówiło, że Maciej Skorża miał furę szczęścia. Podpisując kontrakt z japońskim klubem, dostał finał azjatyckiej Ligi Mistrzów „za darmo”. Urawa zakwalifikowała się do niego w sierpniu 2022, natomiast Polak zawarł umowę w listopadzie ówczesnego roku. Miał on zatem do wygrania tylko i aż jeden dwumecz. Tylko, patrząc z perspektywy, że prowadził Urawę wyłącznie w dwóch z czternastu rozegranych przez nią spotkań w tamtym sezonie Champions League. Aż, ponieważ jego rywalem była najbardziej utytułowana i zwyczajnie najlepsza drużyna w Azji ostatnich lat – saudyjskie Al-Hilal. Przeciwnicy byli faworytami dwumeczu, jednak spryt i taktyczny majstersztyk pozwoliły japońskiemu klubowi na sięgnięcie po trofeum.
W Azji panuje zasada, że zwycięzca Ligi Mistrzów nie ma zapewnionego awansu do następnej edycji. Z tego powodu Urawa musiała brać udział w kwalifikacjach, jednak je rozstrzygnęła w mniej więcej pięć minut. Tyle czasu wystarczyło japońskiej drużynie, by wyjść na dwubramkowe prowadzenie z Lee Man Warriors z Hongkongu. Mecz zakończył się wynikiem 3:0. Jednak z powodu gry w kwalifikacjach drużyna Macieja Skorży była losowana do kolejnej fazy z ostatniego, czwartego koszyka.
W grupie już tak kolorowo nie było. Do fazy play-off dostali się zwycięzcy swoich grup oraz trzy z pięciu drużyn z drugich miejsc z każdej z konferencji (podział na zachodnią i wschodnią). Urawa uplasowała się na 2. lokacie w grupie, a w kolejnym zestawieniu była piąta. Szansę na awans przekreśliła niespodziewana porażka w ostatniej kolejce z niegrającym o cokolwiek wietnamskim Hanoi FC.











