Maciej Rybus, czyli jednak mamy lewego obrońcę!


Piłkarz Lokomotiwu rozegrał bardzo dobre spotkanie z Bośnią i Hercegowiną, rozwiewając wątpliwości związane z obsadą lewej obrony

8 września 2020 Maciej Rybus, czyli jednak mamy lewego obrońcę!
Grzegorz Rutkowski

Można byłoby pomyśleć, że Jerzy Brzęczek bardzo szanuje spojrzenie na piłkę Jakuba Wawrzyniaka. To między innymi były piłkarz Legii, mówił o sobie, że jest zastępcą lewego obrońcy, który nie istnieje. Selekcjoner pogodzony z tą tezą zaczął szukać właśnie takich zastępców, którym czasami trzeba będzie przedefiniować boiskową pozycję, ale jakoś załata wyrwę na lewej obronie. Jednak podobnie jak wiele innych rzeczy i to nie poszło pomyśli selekcjonera – postanowił się ugiąć i posłuchać głosu społeczeństwa, który krzyczał Maciej Rybus, a nie Bereszyński na lewą obronę.


Udostępnij na Udostępnij na

Jerzy Brzęczek ma to do siebie, że często idzie pod prąd. Świadomie czy nie, trudno powiedzieć. Jest zadowolony z gry, podczas gdy wszyscy narzekają, pomija piłkarzy powołanych z kadry U-21, w momencie gdy każdy chciałby zobaczyć, czy faktycznie nadają się do pierwszej reprezentacji. Gdy piłkarska logika domaga się Linettego w składzie, selekcjoner pozostaje wierny swojej wizji i tak samo było z lewą obroną. Wszyscy byle nie ten Rybus i okazało, się że zmysł trenerski znów go zawiódł.

7/7 wygranych pojedynków, 2/2 w powietrzu, 3 kluczowe podania, asysta i skuteczność podań na poziomie 97%. To cyfry Macieja Rybusa przeciwko Bośni i Hercegowinie. Chyba Jerzy Brzęczek powinien być z nich zadowolony. Na pewno jest opinia społeczna, która zobaczyła starego dobrego „Rybę”.

Lepiej z przodu niż z tyłu, czyli klasyczny Maciej Rybus

By być obiektywnym dodajmy, że Maciej Rybus nie ustrzegł się w tym spotkaniu błędów. Dwa razy to właśnie z jego strony Bośniacy stworzyli dogodne sytuacje, w których piłkarz Lokomotiwu nie pomógł. I gdyby rywal był pokroju Holandii, to pewnie skończyłoby się to dwoma golami, a odbiór Macieja Rybusa byłby zgoła odmienny.

Jednak musimy się pogodzić z tym, że zbyt szybko, jeśli w ogóle, polskiego Alphonso Daviesa się nie doczekamy. Polscy obrońcy jak wszyscy na świecie będą popełniać błędy. Trzeba po prostu znaleźć najmniej szkodliwy wariant. A takim jest Maciej Rybus.

I o ile możemy na podstawie tych dwóch sytuacji Bośni i Hercegowiny mieć jakieś zastrzeżenia do gry obronnej Rybusa, to z przodu było bardzo dobrze. Wreszcie doczekaliśmy się kogoś, kto w pełnym biegu dorzuci piłkę w pole karne z tej strony. Nie będzie musiał zejść do środka, wyhamować całej akcji i dać czas na ustawienie się rywalowi. Polska potrzebuje w tym miejscu piłkarza lewo nożnego, wybieganego i doświadczonego.

Reprezentacja wczorajszym występem nawiązała w jakiś sposób do swojej filozofii, czyli gry skrzydłami. Jeśli za coś mamy naszą reprezentację chwalić po meczu z Bośnią i Hercegowiną to właśnie za grę bokami. Tylko ¼ ataków była prowadzona środkiem boiska. Duży wpływ na to miał też Maciej Rybus, który grał zdecydowanie bardziej ofensywnie niż Bartosz Bereszyński czy jego alter ego z drugiej strony boiska Tomasz Kędziora.

Naturalny lewy obrońca

Rybus, który praktycznie w kadrze nie grał od mistrzostw świata w reprezentacji, tym występem obalił jedną z tez Jerzego Brzęczka. Szkoleniowiec na pytanie jednego z dziennikarzy – dlaczego gra na lewej obronie Bereszyński – odpowiedział, że stawia na wariant sprawdzony. Gra piłkarza Lokomotiwu Moskwa wyglądała jednak, jakby to on zagrał tam 20 ostatnich spotkań. Rybus czuł swoich partnerów, było widać zrozumienie z Kamilem Grosickim, co zaowocowało asystą.

Jednak jeśli gdybamy co by było gdyby rywal był silniejszy, to zastanówmy się też, co by było gdyby w ataku był Robert Lewandowski. Chyba wszyscy zgodzimy się z tezą, że nie był to najlepszy mecz w kadrze Arkadiusza Milika, a Rybus miał jeszcze kilka dobrych wrzutek. Przy lepszej dyspozycji napastnika mogłoby się skończyć drugą bądź trzecią asystą, a wtedy ocena jeszcze bardziej poszłaby w górę.

Rybus zawsze lepiej sobie radził w ofensywie niż defensywie i trzeba się z tym pogodzić. Grywał już i to nawet w reprezentacji na pozycji lewego pomocnika. Jednak w tym wariancie ewidentnie brakowało mu przestrzeni, by się rozpędzić. Próbowany też był jako wahadłowy, gdy Adam Nawałka rozważał przejście na system z trójką obrońców i pewnie znalazłoby się kilku innych piłkarzy, którzy mieli z tym większy problem niż gracz Lokomotiwu.

Rosja drugim domem Macieja Rybusa 

Dziś kariera Macieja Rybusa mogłaby wyglądać inaczej, gdyby nie liczne kontuzje. Niektórzy mówią, że brutalnie odbił się od największej piłki w Lyonie. Rozegrał tam tylko 19 spotkań ligowych, wpływ na to miał też dyspozycja fizyczna związana z urazami. Jednak trudno tłumaczyć wszystko zdrowiem. Rybus jest za słabym obrońcą, aby grać regularnie w top5.

Latem wydawało się że opuści Moskwę i przeniesie się do Turcji. Jednak zupełnie niespodziewanie zdecydował się podpisać nowy kontrakt. Być może wpływ na to miało zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów przez Lokomotiw. Mimo że te trzy sezony nie były idealne, to postanowił zostać i dalej lepić swój „pomnik” na rosyjskiej ziemi.

https://twitter.com/sportmar_mario/status/1288523421039702016

4 sezon zaczął jednak bardzo dobrze. Rozegrał już 5 na 6 spotkań ligowych. Problemem Rybusa są jedynie żółte kartki, bo w tych 5 rozegranych spotkaniach uzbierał już 3 takowe. My często zapominamy o tym, że między top 5 lig w Europie a polską ekstraklasą jest wiele bardzo dobrych krajów, Rosja bez wątpienia do nich należy.

Rybus to cały czas piłkarz solidny. Nie możemy jako Polska takich odrzucać. Może nie jest już najmłodszy i nie będzie wart 10 milionów euro, ale gdy jest zdrowy, to musi grać w tej reprezentacji. Ostatnio sytuacja w Polsce się nieco poprawiła jeśli chodzi o lewych obrońców. Jednak Karbownik i Reca to raczej alternatywa na przyszłość, nie na Euro 2020.

Bartosz Bereszyński to świetny obrońca, lepszy niż Rybus, ale prawy. Jego wartość na lewej stronie drastycznie spada. Brakuje mu ewidentnie lepszej lewej nogi. Im szybciej to Jerzy Brzęczek zrozumie, tym mniej krzywd wyrządzi drużynie, Bereszyńskiemu i sobie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze