Athletic Bilbao przegrywał do przerwy z Lyonem już 0:2. Po zmianie stron szybko doprowadził do remisu, jednak ostatecznie i tak poniósł porażkę 2:3. Bramki dla gospodarzy zdobyli Ander Herrera i Aduriz, dla gości trafiali zaś Gomis, Gourcuff i Lacazette.
Od pierwszego gwizdka arbitra na San Mames lepsze wrażenie zdawali się sprawiać piłkarze gości. Lyon częściej utrzymywał się przy piłce i częściej starał się gościć pod polem karnym Gorki Iraizoza. W początkowych fragmentach meczu przyjezdnym z Francji brakowało jednak dokładności. Z biegiem czasu rozkręcać zaczęli się Baskowie. W 7. minucie defensorzy Lyonu odbili dośrodkowywaną piłkę w pole karne, ta spadła pod nogi Andera Herrery, który bez zastanowienia zdecydował się na strzał, ale nie trafił w światło bramki.
Sześć minut później marsylczykom w końcu udało się oddać strzał na bramkę Athleticu po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska, jednak uderzenie okazało się niecelne. W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środku. W 22. minucie na prawym skrzydle szarżował w końcu Lacazette i wywalczył rzut wolny. W „szesnastkę” dośrodkowywał Gorcouf, a futbolówkę w siatce umieścił Bafetimbi Gomis. Odpowiedź gospodarzy mogła nadejść kilkadziesiąt sekund później, ale Aritz Aduriz nie doskoczył do wrzucanej z lewej strony piłki.
Baskowie pierwszą bardzo dobrą okazję do zdobycia bramki mieli na kwadrans przed końcem. Po krótkim rozegraniu piłka została wycofana przed pole karne, ale z mocnym strzałem w świetnym stylu poradził sobie Vercoutre. Przed przerwą bramkarz Lyonu został ponownie zmuszony do zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności. Po raz kolejny po wrzutce z lewej strony piłka znalazła się pod nogami gracza Bilbao, konkretnie Aduriza – francuski golkiper znowu zdołał odbić futbolówkę do boku. Przed ostatnim gwizdkiem sędziego obydwie ekipy miały jeszcze po jednej doskonałej okazji, ale gospodarze nie wykorzystali sytuacji sam na sam, a goście po strzale głową trafili w słupek. Arbiter doliczył do pierwszej połowy jednak jedną minutę, w której Lyon podwyższył prowadzenie. Iraizoz poradził sobie z mocnym strzałem Gomisa, uprzedził kolejnego gracza Lyonu przy próbie dobitki, ale przy trzeciej próbie przyjezdnych był już bez szans – gola na 2:0 zdobył Gourcuff.
O ile pierwsza połowa zakończyła się dla Athleticu najgorzej jak tylko mogła, o tyle Baskowie nie mogli wyobrazić sobie lepszego początku drugiej odsłony. Już w 47. minucie po wrzutce z narożnika boiska w polu karnym gości zrodziło się wielkie zamieszanie, Athletic w końcu wykorzystał bezpańską piłkę i za sprawą Andera Herrery złapał kontakt z rywalem. Sytuacja ta była jednak mocno kontrowersyjna, bo wcześniej wydaje się, że faulowany był golkiper Lyonu. Podopieczni Marcelo Bielsy próbowali iść za ciosem i przyniosło to skutek w 55. minucie spotkania. Gonalons powalił w polu karnym jednego z graczy Athleticu, a „jedenastkę” na bramkę ze stoickim spokojem zamienił Aritz Aduriz – mecz zaczął się na nowo!
Minutę po golu na 2:2 Vercoutre znowu był niepokojony – golkiper przyjezdnych obronił jednak kolejny strzał sprzed pola karnego. Po piętnastu minutach przewagi Athleticu pierwszą okazję bramkową miał Lyon. Lacazette ruszył prawą stroną, dograł do Gomisa, ale ten uderzył na wiwat. Akcja to na nowo pozwoliła jednak uwierzyć Lyonowi we własne umiejętności. W 63. minucie Fofana poradził sobie na prawym skrzydle z obrońcą Athleticu, podał do Lazacette, a ten mocnym strzałem w krótki róg ponownie wyprowadził Francuzów na prowadzenie. Kolejne minuty upłynęły głównie na niedokładnej grze w wykonaniu obydwu zespołów. Brak było składnych akcji i okazji bramkowych, dominowały za to twarde starcia w środku boiska.










