Athletic pokonał 2:1 Sevillę. Pierwsza połowa należała do Basków, którzy dwukrotnie trafili do siatki – na liście strzelców zapisali się de Marcos i Susaeta. W drugiej odsłonie goście robili wszystko, żeby odrobić straty, ale było ich stać tylko na jedną bramkę, którą z rzutu karnego zdobył Negredo. Boisko przedwcześnie opuścił Ander Herrera, który w 76. minucie został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.
Niewykluczone, że zawodnicy Athleticu Bilbao w starciu z Sevillą walczyli nie tylko o trzy punkty, ale też o posadę swojego szkoleniowca. Włodarze „Lwów” są już zmęczeni czekaniem na przebudzenie ekipy z San Mames i podobno rozważają pożegnanie się z szalonym Argentyńczykiem. Podobnych zmartwień nie ma trener Andaluzyjczyków, którego pozycja jest niezachwiana. Żeby tylko dobra gra jego zespołu szła w parze z wynikami…

Piętnaście sekund zajęło Athleticowi wypracowanie pierwszej sytuacji strzeleckiej w meczu z Sevillą. Z pierwszej piłki uderzył Aritz Aduriz, ale futbolówka przeleciała nad bramką Andresa Palopa. W początkowych minutach zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki mieli gospodarze, ale bliżej trafienia do siatki byli „Los Nervionenses”, kiedy zaskoczyć Iraizoza próbował Jesus Navas, jednak zrobił to niecelnie. Odpowiedzią był strzał Aduriza po zgraniu głową de Marcosa – futbolówka ponownie wylądowała na trybunach. Po kilkunastu minutach gry na San Mames mocno się rozpadało, tymczasem na boisku wciąż dominował Athletic. Goście starali się wykorzystywać błędy Basków i wyprowadzać kontrataki.
Nieco senną atmosferę przerwał w 27. minucie Oscar de Marcos. Z lewej strony dośrodkował Jon Aurtenetxe, a futbolówkę do siatki uderzeniem z pierwszej piłki wpakował zawodnik z numerem dziesięć na koszulce. Cztery minuty później po centrze Iraoli w dogodnej sytuacji znaleźli się Gurpegi i Aurtenetxe, ale przeszkodzili sobie nawzajem w oddaniu strzału. W 38. minucie widzowie w Bilbao byli świadkami kontrowersyjnej sytuacji. Iker Muniain, rozzłoszczony tym, że walczący z nim o piłkę Cala trącił go ręką, odwrócił się i popchnął Hiszpana, który padł na ziemię jak rażony piorunem. Sędzia nie uwierzył w to, że Bask zrobił rywalowi aż tak wielką krzywdę, ale i tak ukarał skrzydłowego żółtą kartką. Gdy wydawało się, że w pierwszej odsłonie nic już się nie wydarzy, w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry Markel Susaeta zdobył bramkę, wykorzystując błędy obrony Andaluzyjczyków, a także niepewne zachowanie Palopa.












