Łukasz Zwoliński już od teraz w Lechii Gdańsk. Czego można od niego oczekiwać?


Polski zawodnik był jednym z czołowych napastników w chorwackiej lidze

8 lutego 2020 Łukasz Zwoliński już od teraz w Lechii Gdańsk. Czego można od niego oczekiwać?
slobodnadalmacija.hr

W poniedziałek Lechia Gdańsk poinformowała, że podpisała umowy z dwoma nowymi zawodnikami. Od czerwca biało-zieloną koszulkę mieli przyodziać Łukasz Zwoliński oraz Bartosz Kopacz. W piątek wieczorem klub z Pomorza podzielił się informacją o tym, że udało się szybciej sprowadzić nowego snajpera. 26-letni napastnik jeszcze w trakcie rundy wiosennej będzie miał okazję zadebiutować w barwach nowej drużyny. My postanowiliśmy się przyjrzeć nowemu „Lechiście” i sprawdzić co może wnieść nowego do naszej ligi.


Udostępnij na Udostępnij na

Wczoraj do gry wróciła PKO Ekstraklasa. Najpierw kibice byli skupieni na pojedynku Arki z Cracovią, a następnie Śląska z Lechią. Podczas tego drugiego meczu kibice ekipy z województwa pomorskiego otrzymali dobrą wiadomość. Łukasz Zwoliński już teraz zostanie zawodnikiem „Biało-zielonych”. Nowy napastnik był potrzebny, bo poza Flavio Paixao i Jakubem Arakiem, w Lechii brakowało strzelców wyborowych. Czy nowy nabytek szybko zacznie zdobywać gole?

Łukasz Zwoliński potrzebny na już

Ameryki nie odkryjemy stwierdzeniem, że Łukasz Zwoliński zostanie zastępcą Artura Sobiecha. Były napastnik Lechii zimą został wytransferowany do 2. ligi tureckiej. W klubie ze snajperów zostali tylko Flavio Paixao oraz Jakub Arak. W przypadku tego pierwszego za dużo dodawać nie musimy. Portugalczyk jest ważnym elementem układanki Piotra Stokowca. Wczoraj w meczu ze Śląskiem Wrocław zdobył swoją 7. i 8. bramkę w obecnym sezonie. Z kolei Jakub Arak nie cieszy się zbytnio dużym zaufaniem szkoleniowca „Lechistów”. Do tego dochodzą jeszcze jego problemy zdrowotne, dlatego pojawił się w sześciu meczach ligowych, ale w sumie rozegrał tylko 69 minut. Przerwa zimowa nie zmieniła zbyt wiele w tej kwestii, dlatego walczono o szybsze pozyskanie nowego piłkarza na szpicę.

Lechia napastnika potrzebowała nawet nie na już, a na wczoraj. O potrzebie wzmocnienia tej pozycji mówiło się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. I to były słuszne głosy, a teraz – kiedy z klubu odszedł Artur Sobiech, a kłopoty zdrowotne znów dopadły Jakuba Araka – ściągnięcie napastnika było potrzebą pierwszego rzędu.Tymoteusz Kobiela, Radio Gdańsk

Flavio Paixao był świetny pod koniec poprzedniej rundy, tę też znakomicie rozpoczął, ale po pierwsze Portugalczyk ma już swoje lata, po drugie miewa okresy, w których nie strzela goli, a po trzecie najzwyczajniej w świecie potrzebuje konkurencji i alternatywy. Ściągnięcie Zwolińskiego daje też więcej możliwości Piotrowi Stokowcowi, bo może ustawić go na „dziewiątce”, a Flavio przesunąć na skrzydło – dodaje Tymoteusz Kobiela z Radia Gdańsk.

Przed rozpoczęciem 21. kolejki PKO Ekstraklasy to Artur Sobiech był najskuteczniejszym strzelcem w drużynie. Dopiero po meczu ze Śląskiem Paixao wyprzedził byłego napastnika Lechii Gdańsk, który też częściej wychodził w lidze w wyjściowym składzie gdańszczan. Przypominamy, „Lechiści” to ubiegłoroczni zdobywcy Pucharu Polski oraz trzecia drużyna polskiej ligi (do tego jeszcze dochodzi zdobycie Superpucharu Polski). Jeżeli w drużynie zostałby tylko jeden skuteczny snajper, w dodatku już 35-letni, to trudno byłoby powalczyć o powtórzenie podobnych osiągnięć. 26-letni Łukasz Zwoliński będzie miał za zadanie pomóc nowej drużynie w walce o najwyższe cele.

Dobry czas w Chorwacji

Łukasz Zwoliński w połowie 2018 roku dość nieoczekiwanie przeszedł do ligi chorwackiej. Byłemu napastnikowi Pogoni Szczecin kończył się kontrakt i został wolnym graczem. Raczej spodziewano się, że zostanie w kraju. Ale ostatecznie wylądował w HNK Gorica, który był beniaminkiem 1.HNL. W pierwszym sezonie w nowym klubie wywalczył 5. miejsce w lidze, co było dobrym wynikiem jak na rolę początkującego w chorwackiej ekstraklasie (początkującego od czasu fuzji NK Radnika i NK Polet Busevec z 2009 roku). Na ten moment „Byki” są na 6. pozycji w lidze z małą stratą punktową do podium. A jak wyglądał 26-latek w Chorwacji? O to zapytaliśmy Jana Długokęckiego z Piłkarskich Bałkanów:

Łukasz Zwoliński bardzo dobrze wpasował się w klubie, zespół też w wielu meczach grał pod niego, gdzie był tym najbardziej wysuniętym ofensywnym zawodnikiem. Pokazał się w kilku meczach z mocniejszymi rywalami, co też nie uszło uwadze chorwackich mediów.Jan Długokęcki, Piłkarskie Bałkany

– Według mnie Łukasz bardzo dobrze odnalazł się w Chorwacji i nie mówię tu tylko o kwestiach sportowych. To po prostu fajne miejsce do życia. Przynajmniej na jakiś czas – dodał redaktor Piłkarskich Bałkanów.

Przyjrzeliśmy się także statystycznie temu, jak szło Polakowi w Goricy. Pierwszy sezon miał bardzo udany, bo w 33 meczach ligowych zdobył 14 bramek oraz zanotował trzy asysty. W walce o koronę króla strzelców zajął 4. miejsce. Lepsi od niego byli Mijo Caktas (19 goli) z Hajduka, Mirko Marić (18 goli) z Osijek i Jakov Puljić (16 goli) z Rijeki. Zwolińskiemu szło na tyle dobrze, że pojawiły się nawet plotki dotyczące zainteresowania ze strony Milanu czy Borussii Dortmund. Skończyło się jednak tylko na spekulacjach mediowych, a 26-latek został w Goricy. Jednak w obecnym sezonie jego dorobek strzelecki jest gorszy. Statystyki popsuły mu kontuzje, bo po 20. kolejkach 1.HNL zdobył tylko pięć goli i raz asystował przy trafieniu kolegi. Mimo to Polak cieszył się dużym zaufaniem u trenera.

Dlaczego więc ostatecznie Łukasz Zwoliński wraca do PKO Ekstraklasy? Dlaczego jego przygoda w Goricy skończyła się tak szybko?

Może rzeczywiście w miarę szybko. Trudno stwierdzić. Może uznał, że nie poprawi swojej gry w Goricy? Tu już by trzeba by było zapytać Łukasza. Co mnie zaskoczyło to na pewno kierunek. Nie mówię, że to krok w tył w karierze, jednak od czołowego napastnika ligi, a takim był Łukasz Zwoliński, oczekiwałoby się innego transferu.Jan Długokęcki, Piłkarskie Bałkany

– W Chorwacji też jest inna polityka i nie było tematu gry w zespołach z wyższej półki, a szkoda. W Goricy miał świetny kontakt z drużyną na boisku jak i poza nim. Pozostaje nam kibicować już tylko naszej dwójce w Chorwacji, tj. Masłowskiemu i Kądziorowi – odpowiada Długokęcki.

Łukasz Zwoliński porzuca Goricę

Tak jak wyżej wspominał nasz rozmówca, Łukasz Zwoliński czuł się bardzo dobrze w Chorwacji. Był on pierwszym transferem wykonanym przez HNK Goricę po awansie do 1.HNL. Dodatkowo Polak był najlepiej opłacanym zawodnikiem beniaminka. W zamian odwdzięczył się bagażem bramek, który pomógł zawiesić się drużynie w górnej połówce tabeli. 26-latek mógł się pochwalić jeszcze jednym wyczynem. Spośród wszystkich zagranicznych piłkarzy „Byków” najlepiej opanował język chorwacki.

View this post on Instagram

𝙍𝙀𝘼𝘿𝙔 👍🏽

A post shared by Łukasz Zwoliński (@l_zwolinski93) on

W pewnym momencie przyszedł czas na zmiany. Według chorwackich mediów, sam Łukasz Zwoliński zdecydował się na odejście z klubu. Kontrakt miał podpisany tylko na dwa sezonu i w zimie mógł przyjrzeć się ofertom złożonym przez inne kluby. Wyścig o jego podpis wygrała Lechia Gdańsk, a Polak miał zameldować się w kraju po zakończeniu sezonu. Polski klub wynegocjował szybsze, gotówkowe sprowadzenie 26-latka. Cały obóz przygotowawczy spędził on z Goricą. Podczas niego był chwalony przez trenera Sergieja Jakirovicia. Szkoleniowiec chorwackiego klubu udzielił krótkiego komentarza na temat swojego już byłego zawodnika:

Odejście Zwolińskiego jest z pewnością dla nas stratą, ponieważ był ważnym elementem w naszym zespole, a szczególnie dobrze grał w ubiegłym sezonie, kiedy był także najlepszym strzelcem klubu z 14 bramkami. Na początku obecnego przeszkadzały mu kontuzje, ale pod koniec pierwszej rundy i podczas przygotowań zimowych wrócił do właściwej formy.Trener Sergiej Jakirović dla Sportske Novosti

Jednak gdy gracz ma ostatnie sześć miesięcy umowy, ma prawo podpisać kontrakt z każdym zespołem, co Zwoliński zrobił. Życzymy mu powodzenia w nowym klubie. Pozostaje nam pilnie zareagować na rynku transferowym i sprowadzić nowego napastnika do końca okienka – zakończył trener HNK Goricy.

Czego oczekiwać od Zwolińskiego w ekstraklasie?

Łukasza Zwoliński wraca do Polski po lekko słabszym sezonie w Chorwacji, ale po okresie, w którym zostawił dobre wrażenie w zagranicznej lidze. Można polemizować na temat siły 1.HNL, ale dzięki Dinamo Zagrzeb, ta liga cieszy się dużą popularnością wśród skautów klubów z mocniejszych piłkarsko rejonów Europy. Był moment, w którym Polak przykuwał ich uwagę. Nowy napastnik Lechii Gdańsk już wcześniej pojawił się w polskiej ekstraklasie. Debiutował w niej w barwach Pogoni Szczecin, gdzie w swoim pierwszym sezonie zdobył 12 goli. Wejście miał dobre, ale w ostatnich dwóch latach przed wyjazdem z kraju, stracił zaufanie trenerów i zarazem skuteczność. Kibice mogą go raczej nie pamiętać z dobrej gry w Polsce.

A jak postrzega się ten transfer w Gdańsku i czego będzie się oczekiwać od nowego napastnika?

Nie mam wrażenia, że Zwoliński jest dla kibiców Lechii transferem, na który czekali z ogromną niecierpliwością. Być może liga chorwacka nie robi na nich wrażenia, być może dalej mają w pamięci bardzo słabe miesiące, które Zwoliński miał jeszcze przed wyjazdem. Na pewno podstawowym zadaniem będzie dla niego wywalczenie miejsca w składzie, a to nie jest wcale oczywiste.Tymoteusz Kobiela, Radio Gdańsk

Artur Sobiech po powrocie z Niemiec miał na początku problemy, żeby dojść do formy fizycznej na poziomie drużyny trenera Stokowca. Takie kłopoty mieli też inni zawodnicy, którzy przyjechali do Gdańska i potrzebowali czasu. Przed Lechią jeszcze szesnaście spotkań w tym sezonie. Jeżeli Zwoliński będzie podstawowym zawodnikiem, można oczekiwać od niego od sześciu do ośmiu goli. Nie zdziwię się jednak, jeżeli ten wynik będzie słabszy – odpowiada Tymoteusz Kobiela.

Zwoliński swoją jakość udowodnił w Chorwacji, gdzie przypomniał sobie znowu jak powinno się zdobywać gole. Tego powinno się oczekiwać od niego w Polsce. Artur Sobiech potrafił wywalczyć sobie miejsce w składzie kosztem Paixao i teraz to 26-latek będzie musiał tego dokonać. Na początku zapewne nie będziemy go widzieć w pierwszej jedenastce. Nie było go podczas zgrupowania Lechii w przerwie zimowej. Będzie potrzebować chwili czasu, aby poznać nowych kolegów i plany szkoleniowca. Jeżeli Piotr Stokowiec zaufa nowemu piłkarzowi, to możemy na Stadionie Energa Gdańsk zobaczyć tego snajpera z Chorwacji, który walczył o koronę króla strzelców. Tego potrzebuje Zwoliński i tego potrzeba „Lechistom” do walki o jak najlepszą pozycję w PKO Ekstraklasie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze