Górnik Zabrze wygrywa pierwsze od 2016 roku Wielkie Derby Śląska. Lukas Podolski zdobywa natomiast rozstrzygającą bramkę i udowadnia, że jest prawdziwym liderem. Ruch Chorzów zaczyna zaś tonąć w coraz większym marazmie – szósty mecz bez zwycięstwa z rzędu.
2763 dni musieliśmy czekać, by zespoły Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów ponownie zmierzyły się ze sobą w ekstraklasie. Mecz określany mianem prestiżowego, z uwagi na historię rywalizacji, był bardzo ważny w kontekście ligowej tabeli.
Obie drużyny kiepsko zaczęły sezon. Wygrały tylko po razie (Górnik z Koroną, Ruch z ŁKS-em), grały mało atrakcyjny dla oka futbol i okupowały dolne rejony tabeli.
Mecz zapowiadał się tym bardziej ciekawie, że gospodarze u siebie w tej kampanii jeszcze nie wygrali, a gościom na wyjeździe również się to nie udało.
Jako że zdecydowano, że kibice Ruchu nie będą mogli wejść na obiekt przy Roosevelta, klub z Chorzowa wyszedł z ciekawą inicjatywą. Zaprosił swoich fanów na Cichą, gdzie zorganizowano strefę kibica i telebim, na którym można było obejrzeć Wielkie Derby Śląska. To pokazuje, jak ważny dla wszystkich był to mecz.
Ciężar gatunkowy
Wielkie Derby Śląska nie były wielkim widowiskiem. I można się w sumie tego było spodziewać. Po pierwsze, oba zespoły dotychczas nie grały ładnej piłki. Po drugie, był to mecz o zbyt dużej wadze gatunkowej.
Trenerzy Jan Urban i Jarosław Skrobacz ustawili swoje drużyny tak, by przede wszystkim zagrały na zero z tyłu. Stąd też Ruch przeszedł na ustawienie z czwórką obrońców, mimo że wcześniej głównie grał takim z trójką.
Przeciwnicy byli skupieni na szczelnym bronieniu i tylko wyczekiwali na swoją szansę. Potwierdza to liczba celnych strzałów. W całym spotkaniu było ich tylko cztery – trzy Górnika, jeden Ruchu.
Nie brakowało natomiast walki. Na boisku przez 90 minut popełniono aż 35 faulów. Siedem z nich ukarano żółtym kartonikiem. Trzy gospodarzy, cztery gości z Chorzowa.
Lukas Podolski – prawdziwy lider
Górnik Zabrze kiepsko zaczął sezon i to już zaznaczaliśmy. Słychać było wiele głosów, że w tych pierwszych kolejkach zabrzanom brakuje lidera. Najbardziej obrywało się oczywiście Podolskiemu, który w domyśle powinien nim być.
Mówiono, że Podolski to już nie to co kiedyś. Że już nie ciągnie za uszy zespołu jak w poprzednim sezonie. Liczby też najlepsze nie były – tylko jedna asysta w pierwszych siedmiu kolejkach.











