Ostatnie tygodnie są wyjatkowo dobre zarówno dla Realu Madryt, jak i Luki Jovicia. Serb wykorzystał uraz Karima Benzemy i w meczu z Realem Sociedad zaliczył asystę i pierwszy raz od wielu miesięcy trafił do siatki. Wszystko wskazuje na to, że w dzisiejszych derbach Madrytu zobaczymy Benzemę od pierwszej minuty. Czy Luka Jović ma jeszcze szanse na złapanie formy w stolicy Hiszpanii?
Kiedy w 2019 roku Luka Jović zamieniał Frankfurt na Madryt i przenosił się do stolicy Hiszpanii za 60 milionów Euro, oczekiwania wobec niego były spore. Po dobrym sezonie w Eintrachtcie spodziewano się, że Serb namiesza w La Liga i będzie rywalizował z Karimem Benzemą o miejsce w składzie. Tak się jednak nie stało. Po słabym sezonie 2019/2020 i beznadziejnym początku poprzedniego sezonu Jović udał się do Eintrachtu na wypożyczenie. Latem w Madrycie nie pozbyto się go, a Serb stał się zawodnikiem, o którym trochę zapomniano. Nie dostawał wielu minut od Carlo Ancelottiego, a kiedy pojawiał się na boisku, jego występy były bardzo anonimowe.
Problemy dyscyplinarne
Oprócz pozostawiającej wiele do życzenia postawy na boisku Jović nie pomagał sobie wieloma incydentami pozaboiskowymi, które pogarszały jego wizerunek w oczach kibiców i trenera. Serb złamał obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, udał się do Belgradu, aby świętować urodziny narzeczonej. Później do sieci trafiły zdjęcia z grilla organizowanego również w trakcie pandemii. Na koniec Jović doznał kontuzji w wyniku spadnięcia ze ściany, łamiąc kość pięty. Potem pojawiło się wiele urazów (tym razem spowodowanych graniem w piłkę), zakażenie koronawirusem i reprezentantowi Serbii trudno było o minuty na boisku. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że swoim podejściem i pozaboiskową postawą nie udowadniał, że chce coś w tym aspekcie zmienić. Nawet kiedy wchodził na boisko, nie było u niego widać woli walki i ambicji. Zarówno Zinedine Zidane, jak i Carlo Ancelotti nie dawali mu wiele szans, stawiali na Serba tylko wtedy, kiedy musieli.
Powrót do Frankfurtu
Wypożyczenie do Eintrachtu było całkiem dobrym okresem dla Luki Jovicia. Oczywiście nie był to tak dobry czas jak jego pierwszy pobyt w Niemczech, gdy w sezonie 2018/2019 we wszystkich rozgrywkach trafiał do siatki rywali 27 razy. Początek drugiego epizodu we Frankfurcie nad Menem był imponujący. Luka zaliczył świetne wejście przeciwko Schalke. Pojawił się na boisku tylko na 28 minut i trafił dwukrotnie do siatki. Sezon Bundesligi zakończył z czterema bramkami i jedną asystą na koncie. Nie są to fantastyczne liczby, ale dalej dużo lepsze od tych w Madrycie. W Niemczech 23-latek mógł liczyć na regularną grę. Jović przypomniał sobie, że potrafi strzelać bramki, jednak po powrocie do Madrytu nie miał szans na udowodnienie tego.











