Od momentu dołączenia do Realu Madryt Luka Jović sprawia wrażenie zagubionego. Nie ma śladu po tym doskonałym piłkarzu, którego oglądaliśmy w ubiegłym sezonie. Kilka udanych zagrań lub dobre wystawianie się do podań nie są tym, czego od niego oczekiwano. Serbski snajper nie zdołał ani razu odnaleźć drogi do bramki rywali pod herbem „Królewskich”. W Madrycie zaczęto się zastanawiać, czy Florentino Perez zdecydował się na odpowiedni ruch, kontraktując byłego napastnika Eintrachtu Frankfurt.
Wydając 60 milionów euro, oczekujesz, aby produkt, który nabyłeś, był solidny i długotrwały. W końcu są to ogromne pieniądze. Szczególnie kiedy idą one na piłkarza, który zapowiada się na jednego z najlepszych w swoim pokoleniu. Dzisiaj Luka Jović, którego tak doskonale wspominamy z występów w Bundeslidze i Lidze Europy, zniknął nam z radarów. Zamiast niego oglądamy napastnika, który wygląda na nie do końca świadomego swojego położenia. Jeżeli prezentowana przez niego gra nie ulegnie zmianie, szum, którego tak wiele narobił wokół siebie, wzrośnie jeszcze bardziej i staniemy się świadkami upadku prawdziwego talentu. Jednak czy warto skreślać 21-letniego Serba po kilku oficjalnych meczach?
Zły moment
Rynek transferowy jest tak skomplikowany, że trudno go zinterpretować. Przypadki takie, jak: Eric Maxim Choupo-Moting w PSG, Kevin Prince Boateng w FC Barcelona czy w przeszłości Thomas Gravesen w Realu Madryt, to tylko nieliczne dowody na to, jak świat piłki nożnej potrafi być nieprzewidywalny. Niektórzy piłkarze, widząc na stole doskonałą ofertę z wielkiego klubu, kierują się wyobraźnią i marzeniami, a do tego dochodzi kasa. Niestety bardzo często te kwestie przyćmiewają obiektywizm. Luka Jović jest idealnym przykładem tych słów.
W Realu Madryt dzieje się źle. „Królewscy” są w momencie budowania swojej drużyny na nowo. Luka Jović jako jeden z nowo przybyłych ma być jednym z jej elementów. Jako jeden z wielu padł ofiarą tzw. łakomego kąsku dla wielkich firm, a „Los Blancos” tylko wyczekują takich okazji. Zatem stało się, witamy Serba na Estadio Santiago Bernabeu. Euforia, szał, że w końcu przyszedł napastnik, który zapewni kilkanaście lub kilkadziesiąt bramek na sezon. Rzeczywistość okazała się całkowicie inna.
Karim Benzema, który występuje w Realu Madryt od 10 lat, znajduje się w swojej życiowej formie. Jego skuteczność nie objawia się tylko w zdobywanych bramkach, ale głównie w tym, ile wnosi jakości do zespołu. Luka Jović miał być partnerem dla Francuza, ale Zinedine Zidane widzi w nim tylko zmiennika. Całkiem słusznie, ponieważ obijanie słupków, poprzeczek oraz przegrywanie walki o niemal każdą piłkę nie są tym, czego oczekiwano od Serba. Ostatnie spotkanie przeciwko RCD Mallorca było tego perfekcyjnym przykładem.












