Louis van Gaal to bez wątpienia autor jednego z najbardziej spektakularnych powrotów na ławkę trenerską XXI wieku. Holender ponad pięć lat obserwował piłkę nożną z perspektywy wygodnej sofy i raczej nikt nie sądził, że jeszcze powróci do poważnego futbolu. Ale jak to mówią – jak trwoga, to do Boga. „Oranje” zawiedli podczas ubiegłorocznego Euro i byli zmuszeni poszukać nowych idei. Telefon do 70-letniego szkoleniowca okazał się strzałem w dziesiątkę. Holenderska pomarańcza ponownie rozkwitnęła i tak piękna nie była od dawien dawna.
Podczas konferencji prasowej po wygranym meczu z Walią (2:1) holenderski selekcjoner pochwalił… samego siebie za pozostawienie na boisku Wouta Weghorsta. Napastnik Burnley w dramatycznych okolicznościach zdobył gola na wagę zwycięstwa. Van Gaal po prostu dalej to ma. Wciąż jest arogancki, pewny siebie, butny, lecz to, co najważniejsze – zabójczo skuteczny w swoich działaniach. Nieco przygasła gwiazda zyskuje swój blask na nowo.
Louis van Gaal przychodzący na ratunek – masa wątpliwości
Reprezentacja Holandii jechała na ubiegłoroczne mistrzostwa Europy z ogromną nadzieją na dobry rezultat. Drużyna takiej klasy zawsze wybiera się na wielką imprezę z planem na zdobycie medalu, jednak tym razem chodziło o coś więcej. O honor. Holandia przeżywała jeden z najgorszych okresów w całej swojej historii. Od momentu zdobycia brązu w Brazylii (oczywiście pod przewodnictwem van Gaala) była już tylko na równi pochyłej. „Oranje” później nie zakwalifikowali się ani na Euro, ani na mundial, a takie kwiatki jak porażka z Islandią były głównym motywem tragedii rodem z Amsterdamu.
Jak było na Euro, wszyscy dobrze wiemy. Holendrzy zaczęli naprawdę obiecująco, ale już w 1/8 finału zostali taktycznie zgnieceni przez imponująco prezentującą się reprezentację Czech. Ówczesny trener, Frank de Boer, z niezrozumiałą upartością stawiał na formację z trzema obrońcami. Opinia publiczna nieustannie nalegała szkoleniowca na porzucenie tego pomysłu, a podczas zgrupowania pojawił się nawet samolot z banerem proszącym o granie systemem 4-3-3. Nie przyniosło to żadnych skutków, a Holendrzy ostatecznie przedwcześnie pożegnali się z turniejem.












