Końca dobiegła 20. kolejka rosyjskiej Premier Ligi. W niedzielę rozegrano pozostałe cztery spotkania. W najciekawszym z nich jeden pretendentów do tytułu mistrzowskiego, CSKA, przegrał w derbach stolicy z Lokomotiwem. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Brazylijczyk Maicon.
Zdecydowanymi faworytami rozgrywanych w 20. kolejce derbów Moskwy byli goście. Dysponujący większą siłą rażenia i prezentujący wyższą formę „Wojskowi” wydawali się pewnymi kandydatami do pokonania „Parowozu”. Ci prezentowali się kiepsko, a drużynie nie pomagał fakt spekulacji prasowych na temat przyszłości trenera Jurija Siomina.

Jako pierwsi zaatakowali gospodarze. Już po 120 sekundach gry Igor Akinfiejew musiał się sporo napracować, by obronić uderzenie z dystansu Ołeksnadra Alijewa. W rewanżu dwie niezłe akcje przeprowadził Ałan Dzagojew. Jednak w obydwu przypadkach jego podania nie dochodziły do adresatów: Vagnera Love i Zorana Tosicia. Po drugiej stronie ochotę do gry przejawiał Dmitrij Syczow. Najpierw wbiegł w „szesnastkę” rywali, lecz powstrzymał go Wasilij Bieriezucki, a potem nawet umieścił piłkę w siatce. Jednak dobitka obronionego przez bramkarza przyjezdnych strzału Maicona miała miejsce ze spalonego i sędzia gola nie uznał.
Po nieudanych próbach uderzeń z dalszej odległości kibice zgromadzeni na stadionie oszaleli z radości. Po dośrodkowaniu Alijewa z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Maicon. Brazylijczyk dopadł do piłki szybciej od podstawowego golkipera „Sbornej” i dał swojemu teamowi prowadzenie. Potem w grze obu zespołów pojawiło się sporo niedokładności, dużo było fauli. Lokomotiw i CSKA stwarzały sobie okazje strzeleckie głównie z rzutów wolnych. Lecz te albo mijały swój cel, albo odbijały się od muru. Na przerwę drużyny schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu „Parowozu”.
Na początku drugiej części przycisnęli „Wojskowi”. Najpierw Guilherme uprzedził Oliseha po podaniu Dzagojewa, a potem z trudem obronił uderzenie Hondy z wolnego z 35 metrów. Chwilę później po raz kolejny soczystego uderzenie próbował Alijew, lecz tym razem został zablokowany. W odpowiedzi strzelał Tosić, lecz i tym razem od serbskiego pomocnika lepszy okazał się Guilherme. Po chwili po raz kolejny nieudanie w pole karne zagrywał Dzagojew.
Trener Leonid Słucki starał się reagować. Po kwadransie gry w drugiej połowie wpuścił na boisko Marka Gonzaleza. Chilijczyk od razu włączył się w akcję ofensywną, lecz po zagraniu do niego szybszy okazał się Roman Szyszkin, kierując futbolówkę do Gulherme. Była to jedyna okazja uczestnika mundialu do pokazania się w niedzielę z dobrej strony. W 68. minucie Małchaz Asatiani został przez niego dość ostro potraktowany, po czym rzucił mu piłką w twarz. Doszło do przepychanki między piłkarzami, która zakończyła się wyrzuceniem obydwu z boiska.










