Liga Małych Mistrzów powoli kończy etap półfinałowy. We wtorkowe przedpołudnie odbył się kolejny z turniejów tej fazy. Tym razem gospodarzem było Jastrowie. Miejscowi okazali się bardzo gościnni, pozwalając do szczebla centralnego awansować przeciwnikom z Łobza i Wrześni.

Jeden z ostatnich turniejów półfinałowych odbył się na stadionie miejscowego klubu piłkarskiego, Polonii Jastrowie. W miejscowości liczono na dobre miejsce ekipy prowadzonej przez Piotra Gołąba. Ta i pozostałe drużyny zadanie miały nieco ułatwione. W rozgrywkach uczestniczyły zaledwie trzy drużyny ze względu na to, że team z Węgorzyna po prostu nie dojechał.
Jastrowie – Łobez 0:0
Początek tego spotkania był bardzo wyrównany. Gra przypominała trochę piłkarskie szachy, drużyny wzajemnie się badały. Z czasem niewielką przewagę osiągnęła drużyna gospodarzy. Jej ataki były składniejsze, częściej gościli pod bramką przeciwników. Łobez nastawiał się na kontry. Jedna z nich o mało co nie zakończyła się bramką. Była to jedna z niewielu akcji gości w tej części. Lepsze wrażenie sprawiało Jastrowie, lecz nie udało mu się tego udokumentować bramką. W drugiej połowie losy meczu nieco się odwróciły. Choć pierwszą okazję na bramkę mieli miejscowi, lepiej prezentowali się goście. Starali się konstruować składne akcje. Próbowali przedrzeć się środkiem boiska pod siatkę rywali. Gospodarze natomiast grali prostopadłymi podaniami, od których napastników odcinała łobeska defensywa. Pod koniec bardzo składna przyjezdnych powinna zakończyć się golem na miarę stadionów świata. Futbolówka o centymetry minęła jednak jastrowską bramkę. Miejscowi odpowiedzieli niezłym strzałem z dystansu oraz zamieszaniem w polu karnym po rzucie rożnym. Nie zmieniło to jednak losów spotkania, które zakończyło się bezbramkowym remisem.

– Chłopcy z czwartej klasy bardzo ładnie zagrali. Przecież oni dopiero stawiają pierwsze . Wynik 0:0 na razie mnie zadowala, zobaczymy, jak będzie dalej. Wiadomo, że to niestety nie jest zwycięstwo. Bardzo ładnie zagrał Zieliński oraz kilku chłopaków. Obrona się spisała i bramkarz, a w przypadku ataku jestem zawiedziony – powiedział po tym starciu opiekun jastrowian, Piotr Gołąb.
Łobez – Września 1:0
Już na początku starcia z Wrześnią zespół z Łobza pokazał, że jego dobra gra w pierwszej potyczce wcale nie była działem przypadku. Od początku uczestnicy poprzedniego spotkania dyktowali warunki. Już pierwsza ich akcja powinna zakończyć się golem. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W kolejnym ataku bramkarz przeciwników został pokonany. Szybko zdobyta bramka ustawiła spotkanie. Dominacja zespołu zwanego „Łobuziakami” nie podlegała żadnej wątpliwości. Rywale z Wrześni w pierwszej części ani razu poważnie nie zagrozili golkiperowi przeciwników. Na początku drugiej przeprowadzili niezłą akcję, która mogła zakończyć się powodzeniem. Z czasem jednak siły się wyrównały. Wrześnianie atakowali, lecz radzili sobie z nimi przeciwnicy. Ci również mieli swoje szanse, lecz na przeszkodzie stawała im własna nieskuteczność. W połowie tej części „Łobuziaki” miały sporo szczęścia, kiedy uratowała ich poprzeczka. Pod koniec przycisnął Łobez. Ich składne akcje, strzały z dystansu oraz indywidualne akcje sprawiały Wrześni sporo problemów. Ostatecznie nie padł już żaden gol i Łobez wygrał tę potyczkę 1:0, czym zapewnił sobie udział w turnieju finałowym w Łodzi.













