Gwiazdor Athleticu Bilbao trenuje z resztą grupy i wszystko wskazuje na to, że, po miesięcznej walce z kontuzją, jest już w pełni gotowy do gry.

Fernando Llorente ostatni raz w piłkę grał niemal równo miesiąc temu, w meczu ze Slovanem Bratysława. Bask doznał wówczas urazu lewego kolana i musiał zostać zmieniony przez Gaizkę Toquero. Łysy napastnik przez cztery tygodnie dzielnie, chociaż nieco nieudolnie, zastępował „Króla Lwa”. Zdobył nawet bramkę, co w jego przypadku jest naprawdę sporym osiągnięciem. Spadek jakości gry Athleticu pod nieobecność Llorente był dostrzegalny dla każdego. Wyraźnie brakowało wykończenia. Iker Muniain, dotychczas szalejący na skrzydle, przygasł. Przygaśli też pomocnicy. Powrót Fernanda to piękny prezent noworoczny dla „Los Leones”. Reprezentant Hiszpanii trenuje już z pełnym obciążeniem i być może już niedługo wróci na murawę.











