Najlepszy piłkarz Athletiku Bilbao znajduje się na szczycie listy potencjalnych transferów Realu Madryt, który chciałby sprowadzić go już za miesiąc. Taki obrót spraw wydaje się jednak niemożliwy.
Wobec kontuzji Gonzalo Higuaina i dramatycznie słabej formy Karima Benzemy, Jose Mourinho próbuje wymusić transfer jakiegoś napastnika, obawiając się, że bez wzmocnień klub polegnie na wszystkich frontach. Florentino Perez bardzo liczy na przejście Fernando Llorente, ale Bask do Madrytu mógłby dołączyć najwcześniej za pół roku.
– W ostatnich latach był wspaniałym strzelcem i liczymy, że ciągle będzie trafiał dla Athletiku. Na razie nie mamy zamiaru rozmawiać ani z Realem Madryt, ani z żadnym innym klubem – stwierdził sternik baskijskiego klubu, Fernando Garcia Macua.
W podobnym tonie wypowiada się sam zainteresowany, zdecydowanie odrzucając możliwość transferu w styczniu i odmawiając komentarza w sprawie transferu letniego.
Llorente ma w kontrakcie zapisaną klauzulę odejścia opiewającą na 36 milionów euro, co dla Pereza nie jest wielkim wyzwaniem. Problemem jest fakt, że hiszpańskie prawo w wypadku braku zgody klubu, z którego piłkarz ma być wytransferowany, nalicza astronomiczny podatek. Tak więc, jeśli Bilbao nie zgodzi się na transfer, Perez będzie musiał wpłacić 63 miliony, by dostać swojego ulubionego napastnika.










