W pierwszej lidze, jeżeli chodzi o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, wszystko jest już jasne. W przyszłym sezonie na boiskach Ekstraklasy będzie można oglądać zespoły ŁKS-u Łódź i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Na dole tabeli o pozostanie w lidze zaciekle walczy aż sześć zespołów.
ŁKS Łódź – GKS Katowice 3:0
31. kolejka pierwszej ligi rozpoczęła się od spotkania ŁKS-u Łódź z plasującym się w środku tabeli GKS-em Katowice. Łodzianie doskonale wiedzieli, że jeśli uda im się wygrać z piłkarzami z Górnego Śląska, a Flota Świnoujście nie wygra z Termaliką Bruk Nieciecza, to klub, któremu prezesuje Tomasz Wieszczycki, będzie mógł cieszyć się z awansu do Ekstraklasy. Przez całe spotkanie przebieg meczu kontrolowali gospodarze i wykorzystywali nadarzające się okazje, które mieli już w pierwszych dwóch kwadransach. Najpierw w 11. minucie wynik otworzył Jakub Kosecki. 10 minut później syn sławnego ojca – Romana – podwyższył na 2:0. A wynik ustalił Dariusz Kłus. GKS nie potrafił podnieść się po tych trzech ciosach i w drugiej połowie nawet nie ustrzelił honorowego trafienia. Teraz trzeba było czekać na wynik ze Świnoujścia.
Flota Świnoujście – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2:2

Kibice zgromadzeni na stadionie w Świnoujściu nie mogli narzekać na brak emocji podczas pojedynku miejscowej Floty z Termaliką. Pierwsi na prowadzenie wyszli goście za sprawą Jana Ciosa, który wykorzystał rzut karny. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się wygraną przyjezdnych, w ostatniej minucie meczu gola na wagę remisu strzelił Damian Misan, a na wagę (wydawać się mogło) trzech punktów Sławomir Mazurkiewicz. Cały stadion oszalał – ale to nie był koniec emocji. W 96. minucie do wyrównania doprowadził Łukasz Ciochos i mecz zakończył się wynikiem 2:2.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Sandecja Nowy Sącz 2:0
Mecz mógłby przybrać zupełnie inny przebieg, gdyby już w 3. minucie Marcin Chmiest wykorzystał dla Sandecji rzut karny. Ta sztuka jednak się nie udała i inicjatywę przejęli już piłkarze z Bielska-Białej. Udokumentowali to dwoma trafieniami: Juraja Dancika w 18. i Sylwester Patejuk w 42. minucie.
Pogoń Szczecin – Górnik Polkowice 4:2
Sporo emocji i wiele bramek. Tak można podsumować mecz Pogoni Szczecin z Górnikiem Polkowice. Pierwsi na prowadzenie, już 1. minucie, wyszli goście, a wynik otworzył Maciej Bancewicz. Jednobramkowa przewaga piłkarzy z Polkowic trwała do 26. minuty. Wtedy to do wyrównania doprowadził Daniel Walkiewicz. Na początku drugiej połowy swoje strzeleckie umiejętności zaprezentował Takafumi Akahosi, który strzelił dwa gole w ciągu 120 sekund. Tylko jednym trafieniem zdołali odpowiedzieć zawodnicy z Dolnego Śląska, a na dodatek dali sobie strzelić jeszcze jedną bramkę. Mecz zakończył się rezultatem 4:2.











