Athletic Bilbao nie zdołał utrzymać wypracowanego w drugiej połowie prowadzenia i przegrał na Jose Alvalade ze Sportingiem Lizbona 1:2. Na bramkę Aurtenetxe odpowiedzieli Insua i Capel.
Od pierwszej minuty pojedynku w Lizbonie gospodarze zepchnęli Athletic do głębokiej defensywy. Już w 4. minucie Sporting mógł objąć prowadzenie, ale Gorka Iraizoz zdołał wybić przed siebie piłkę po potężnym strzale Insuy z rzutu wolnego. Lizbończycy szli jednak za ciosem i następną świetną okazję stworzyli sobie po kolejnych pięciu minutach. Martins zagrał na prawą stronę do Pereiry, ten wrzucił piłkę w pole karne, gdzie ustawiony był van Wolfswinkel, ale holenderski napastnik pomylił się o kilkanaście centymetrów. Goście z Bilbao przebudzili się dopiero po 12 minutach. Po kontrze z własnej połowy podopieczni Bielsy wywalczyli rzut rożny, ale uderzenie głową Fernando Llorente chybiło celu.

Po naprawdę bardzo ciekawym pierwszym kwadransie głównie dzięki piłkarzom gospodarzy, którzy dwoili się i troili w akcjach ofensywnych, gra na Jose Alvalade stanęła. Obydwie drużyny głównie rozgrywały piłkę w środkowej części boiska, bardzo rzadko goszcząc w okolicach pola karnego rywala. Jedyne takie szanse zdarzały się po wrzutkach ze stałych fragmentów gry, z których nie było niestety żadnego pożytku. Dopiero w 33. minucie doszło do kolejnego uderzenia na bramkę, ale próba Susaety sprzed pola karnego na pewno nie będzie przypominana w pomeczowych skrótach. Ta z 34. minuty Pereriry już jak najbardziej. Martins ruszył z piłką środkiem boiska i zagrał ją na prawo do portugalskiego obrońcy. Ten nie myślał zbyt długo i oddał mocny strzał na bramkę, jednak futbolówka zdołała obić tylko zewnętrzną część słupka. Całą sytuację i tak pod kontrolą zdawał się mieć Gorka Iraizoz.
Ostatnie dziesięć minut w Lizbonie to swego rodzaju wymiana ciosów, ale ciosy te kwalifikowały się co najwyżej do wagi lekkiej. Najpierw 37. minucie Rui Patricio nie miał problemów z wyłapaniem piłki po woleju Herrery. Bask próbował swoich sił 180 sekund później, ale i z tą próbą uporał się golkiper gospodarzy. W końcu w 43. minucie do głosu doszli lizbończycy, ale sprzed pola karnego niecelnie strzelał van Wolfswinkel. Miejscowi mogli z hukiem zakończyć pierwszą połowę, jednak w ostatnich jej sekundach w „szesnastce” Iraizoza fatalnie skiksował Pereira.
Po zmianie stron znowu pierwszy groźny strzał, tym razem z akcji, oddał Emiliano Insua. Gorce Iraizozowi udało się jednak, podobnie jak w pierwszej połowie, odbić piłkę w boisko. W 53. minucie doszło do mocno kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym gości. Pereira próbował wrzucać futbolówkę do van Wolfswinkela, lecz jeden z defensorów Athleticu zatrzymał dośrodkowanie. Najpierw futbolówka odbiła się od jego brzucha, po czym zatrzymała się na ręce. Arbiter Jonas Eriksson nie wskazał na jedenasty metr. Chwilę później Baskowie ruszyli z akcją, którą zakończyli bramką na 1:0. Najlepiej w „szesnastce” Sportingu po wrzutce z prawej strony ustawił się Aurtenetxe i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Athletic mógł podwyższyć wynik spotkania w 58. minucie, ale uderzenie Oscara de Marcosa zablokował Polga. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zakotłowało się w polu karnym Sportingu, futbolówka spadła w końcu pod nogi Amorebiety, jednak defensor hiszpańskiej ekipy trafił w słupek.










