Za nami już 14. kolejek we francuskiej Ligue 1, a zamiast jakichś przejaśnień w tabeli wszystko się gmatwa. Wystarczy powiedzieć, iż aktualny lider – Lille – jest już szóstą drużyną w tej rundzie, która zajmuje tę pozycję. Warto także dodać, że ósmy Lyon traci do przewodzącego w zestawieniu zespołu zaledwie dwa punkty.
Radosny futbol Lille
Po wielu meczach zakończonych zaskakującymi wynikami, pierwszy raz od rozpoczęcia rozgrywek miejsce lidera przypadło jednemu z francuskich tuzów (nie licząc PSG po pierwszej kolejce) – Lille. Zespół Rudiego Garcii gra chyba najradośniejszy futbol w całej lidze, ale coś, co kilka kolejek temu wydawało się samobójstwem (porażki z Lyonem i Marsylią 1:3), teraz wyniosło „Les Dogues” na piedestał. Oczywiście, trudno powiedzieć, czy jest to trwałe i zakładając francuskie realia za tydzień możemy poznać już nowego lidera, to jednak cały piłkarski światek zachwyca się popisami Hazarda, Gervinho czy Sowa. Trzeba także dodać, iż swoją cegiełkę do niedzielnego zwycięstwa dołożył Ludovic Obraniak, wchodząc z ławki rezerwowych i strzelając decydującego gola po podaniu niesamowitego Edena Hazarda. Może to dobry początek współpracy Polaka z Belgiem, dzięki któremu, mamy nadzieję, Garcia pozwoli zagrać obu piłkarzom od pierwszej minuty.

Zaś sytuacja przegranych z Księstwa staje się w lidze coraz bardziej nieciekawa. Zwycięstwo w Nancy, które miało stać się przełamaniem dla Monaco, w zasadzie nic nie zmieniło, gdyż późniejszy remis z Arles i porażka z Lille spowodowały powrót na dno. Na nic zdają się okrzyki Guya Lacombe’a, bo jego podopieczni wciąż nie potrafią pokonać słabszych rywali, a w rywalizacji z mocniejszymi pełnią rolę szarego tła. Osłodą dla nich może być gol Adriano, który stał się ozdobą wczorajszego pojedynku.
Czerwona kartka dla czerwonej latarni
Do fatalnej passy ponownie nawiązuje beniaminek z Awinionu. Na razie ekipa ma na koncie tylko jedną porażkę, której styl woła jednak o pomstę do nieba, choć zaczęło się bardzo dobrze. Arles w meczu z Bordeaux wyszło na prowadzenie już w 22. minucie, lecz to, co się stało 12 minut później odmieniło cały obraz gry. Z linii bramkowej piłkę ręką wybił Laurenti. W konsekwencji czerwona kartka i karny spowodowały, iż gospodarze przestali istnieć na murawie, a ofensywa „Żyrondystów” robiła, co chciała. Swojego pierwszego w karierze hat-tricka zdołał uzbierać Anthony Modeste i walnie przyczynił się do jubileuszowej, dziesiątej porażki „Lwów”. W czternastu meczach zdołali oni uzbierać jedynie sześć punktów i jeśli nawet stawka w lidze jest bardzo wyrównana, to podopieczni Hadzibegicia tracą do sąsiedniego Lens prawie drugie tyle, co Lens do lidera. Czy możliwe jest jeszcze, by utrzymali elitę dla swoich kibiców na przyszły sezon?











