W ostatnich meczach w barwach ŁKS-u Kay Tejan zachwycał trafieniami i asystami. Reprezentujący klub ze strefy spadkowej holenderski napastnik może być łakomym kąskiem w letnim okienku transferowym. Już teraz mówi się o możliwym transferze 27-latka do zespołu zza miedzy – Widzewa Łódź.
Jako zeszłoroczny triumfator I ligi ŁKS Łódź występuje w obecnym sezonie PKO Ekstraklasy jako beniaminek. Najwyższa klasa rozgrywkowa wydaje się jednak na ten moment zbyt wymagająca dla łodzian. W 30 kolejkach zapisali na swoim koncie zaledwie pięć zwycięstw, przez co zamykają tabelę, tracąc aż 12 punktów do ostatniej drużyny spoza strefy spadkowej.
Jedną z niewielu wyróżniających się postaci w szeregach przeciętnego ŁKS-u jest holenderski napastnik Kay Tejan. 27-latek dołączył do zespołu przed sezonem 2023/2024 i w ubiegłych tygodniach prezentował wyskoki potencjał, notując efektowne bramki i asysty. W związku z tym może przyciągnąć uwagę wyżej pozycjonowanych klubów w letnim okienku transferowym w przypadku ewentualnego zdegradowania ŁKS-u do I ligi.
Tejan w formie, ŁKS już nie
W tym sezonie ŁKS traci najwięcej bramek, a do tego zdobywa ich najmniej. Jest to typowy przypadek beniaminka, który odniósł sukces na niższym szczeblu rozgrywkowym, ale nie jest do końca gotowy na walkę o utrzymanie w gronie najlepszych drużyn w kraju.
W konsekwencji Kay Tejan jest jak łyżka miodu w beczce dziegciu, jaką są występy łódzkiego klubu w PKO Ekstraklasie. Napastnik odnotował do tej pory sześć trafień i trzy asysty spośród 19 goli zespołu. Nie są to może wybitne liczby, jednak patrząc na grę całej drużyny, trzeba stwierdzić, że osiągnięcia Holendra i styl, w jakim wykańczał akcje ofensywne, wyróżniają go na tle kolegów.
Tejan wszedł w sezon dosyć przeciętnie, pierwszego gola na polskim podwórku strzelił dopiero w 6. kolejce przeciwko Puszczy Niepołomice. Prawie miesiąc później trafił do siatki w meczu z Jagiellonią, a potem zmagał się z urazem pleców.
W pierwszym spotkaniu po powrocie z rehabilitacji dołożył kolejnego gola, po czym nadszedł czas bramkowej bessy. Trwał on od listopada do 14 kwietnia, kiedy Tejan dwukrotnie pokonał bramkarza w starciu z Radomiakiem.
Pierwszego gola strzelił, wykorzystując szybkość i mijając obrońców oraz bramkarza, by posłać piłkę do bramki po ziemi. Z kolei przy drugim trafieniu świetnie zajął pozycję na prawym skrzydle i po otrzymaniu podania przedryblował obrońcę i oddał celny strzał.











