We Francji zakończyły się emocje związane z 10. kolejką spotkań. W przeciwieństwie do poprzedniego weekendu, nie zabrakło ani bramek, ani emocji. Poza tym mieliśmy kilka niespodzianek, a nawet sensację. Faktem wartym podkreślenia są niewielkie różnice punktowe w tabeli. Wystarczy powiedzieć, że lidera i przedostatnią drużynę różni zaledwie 10 punktów.
Hity nie zawiodły,…
Dwa spotkania dziesiątej serii spotkań zapowiadały się wyjątkowo i takie też były. Wczorajszego dnia wpierw na Parc des Princes wyszli naprzeciwko siebie zawodnicy Paris Saint-Germain i Auxerre. Padło aż pięć goli, jeden niesamowitej urody, który zarazem był najszybszym trafieniem w tym sezonie. W 50. sekundzie meczu fenomenalnym uderzeniem z dystansu popisał się Brazylijczyk Nene, zdobywając bez wątpienia najpiękniejszą bramkę w tej kolejce. Potem jednak było już tylko gorzej. Trzy trafienia podopiecznych Jeana Fernandeza w 20 minut i stało się jasne, kto zgarnie całą pulę. Wygląda na to, iż brak podstawowych napastników nie przeszkadza AJA w kolekcjonowaniu istotnych punktów. Zdobyte teraz trzy pozwoliły odskoczyć od dna tabeli, PSG nie wykorzystało zaś okazji wstąpienia na podium i do lidera traci teraz cztery punkty.

Tego samego dnia, lecz późniejszą porą rozegrany został inny interesujący mecz pomiędzy Lille, które tak świetnie zaprezentowało się przed tygodniem na Stade Gerland, oraz powracającą do formy Marsylią. Dwie połowy i dwa różne oblicza mistrzów Francji, którzy pokonali gospodarzy doświadczeniem i wyrachowaniem. Piłkarze Rudiego Garcii znów pokazali nieprzeciętny futbol – tym bardziej że od pierwszych minut zagrał Hazard – ale prowadząc 1:0, zagrali niekonsekwentnie i pozwolili marsylczykom wyprowadzać zabójcze kontry. 3:1 dla przyjezdnych wydaje się niesprawiedliwym wynikiem, ale tak często bywa w futbolu. OM zostało nowym wiceliderem i za tydzień pokusi się o więcej w spotkaniu z prowadzącym Rennes.
…ale Lyon i Bordeaux tak
Po bardzo ważnych zwycięstwach tydzień temu (Lyon pokonało Lille 3:1, a GB 1:0 Auxerre) obie ekipy nie spodziewały się, iż w zdobyciu kolejnych punktów przeszkodzą im beniaminkowie. Szczególnie zaskakujący wydaje się remis OL w Awinionie, z którego każdy wywoził do tej pory trzy oczka. To „już” drugi punkt Arles w tym sezonie i pierwszy przed własną publicznością. Ciekawe, czy za tydzień w Lorient pokusi się o pierwsze zwycięstwo? Ekipę „Les Gones” przed kompromitacją uratował Jimmy Briand, strzelając wyrównującego gola, jednak nie wiadomo, czy uratował posadę Puelowi. Po środowym spotkaniu w Pucharze Ligi z PSG prezes Aulas ma wystawić ocenę trenerowi Lyonu, nad którym wciąż wisi miecz Damoklesa.
W nieco lepszej sytuacji, bo pięć miejsc wyżej, znajduje się zespół Bordeaux. Tym bardziej Jean Tigana nie musi czuć się zagrożony, że na Stade Chaban Delmas spodziewano się trudnego sezonu po odejściu Laurenta Blanca. Wciąż nie do końca poukładany zespół „Żyrondystów” spotkał się ze świetnie dysponowanym bretońskim beniaminkiem. Piłkarze Brestu właściwie roznieśli nie tak dawnych mistrzów Francji, zachowując po raz kolejny czyste konto. Fantastyczny Elana przedłużył swój rekord do 701 minut bez straty gola, cały zespół zaś dogonił na jeden punkt lidera francuskiej ekstraklasy.










