Dla wielu polskich kibiców to było zdziwienie zmieszane z niezrozumieniem – jak to, Kamil Grosicki wraca ze zgrupowania kadry Polski, dla której zdobył dwie bramki i zaliczył trzy asysty, i siada na ławce rezerwowych, nie mieszcząc się w podstawowym składzie Rennes? Dlaczego? Właśnie na to pytanie postaram się odpowiedzieć.
Kiedy w lipcu 2013 roku Philipp Montanier przedstawiony został w klubie Rennes jako nowy trener tej drużyny, wszyscy zacierali ręce: „Tak, to będzie trener, który poprowadzi zespół w górę tabeli!”. Wszyscy widzieliśmy jego doskonałą pracę w Hiszpanii w Realu Sociedad, wprowadził ten klub do europejskich pucharów i zaprowadził porządek oraz dyscyplinę. We Francji miał doskonałą opinię – opinię faceta z klasą, trenera z wizją i dobrego wychowawcy. Wchodząc do szatni Rennes miał sympatię kibiców, szacunek u zawodników i wreszcie zaufanie u prezesa.

To zaufanie objawiało się między innymi tym, że Montanier miał wolną rękę w prowadzeniu polityki transferowej i mógł ściągać każdego zawodnika, na którego miał tylko ochotę, jeśli ten mieścił się w zasięgu renomy klubu. I Montanier nie próżnował – w pierwszym sezonie ściągnął dziesięciu nowych zawodników za łączną sumę 15 milionów euro, a tych, którzy mu nie pasowali pod wizję przyszłych mistrzów, sprzedawał – 13 zawodników pożegnało się z drużyną, dzięki czemu – o dziwo – bilans wyszedł na plus: 16,6 mln euro uzyskano ze sprzedaży parszywej trzynastki.
Bardzo ważne było zimowe okienko transferowe, między innymi ze względu na osobę Kamila Grosickiego – Polak był jednym z priorytetów Montaniera na początku 2014 roku. Francuz nie szczędził pochwał wobec umiejętności Grosika, który czarował wtedy jeszcze na skrzydłach w lidze tureckiej, mówiąc otwarcie, że bardzo zależy mu na ściągnięciu tego zawodnika i że widzi dla niego miejsce w pierwszym składzie. Kamil przyszedł do klubu w tym samym momencie co Paul-George Ntep, o którym mówiło się, że ma spory talent – nie bez powodu wymieniam tutaj nazwisko tego zawodnika.
Runda wiosenna? Zgodnie z planem – Grosicki zagrał w trzynastu spotkaniach, wychodził w pierwszym składzie, zaliczył trzy asysty, notował dobre występy i był chwalony we francuskiej prasie za drybling oraz szybkość.
Przed sezonem 2014/2015 Philip Montanier postanowił jednak znowu zrobić mini-rewolucję w zespole – przecież dwunaste miejsce na koniec sezonu nie było powodem, dla którego ściągano tego trenera do klubu. Ten sam scenariusz – kilkunastu zawodników przyszło do klubu, kilku odeszło, zrobiono solidny miszmasz. W takiej właśnie formie rozpoczął się drugi sezon Kamila Grosickiego w zespole Rennes – drugi sezon, w którym znów miał grać pierwszorzędną rolę w tym sezonie.












