Razem mają 16 mistrzostw Polski i 4 statuetki za triumf w Pucharze Polski. Dziś to jednak historia, która kompletnie nie współgra z teraźniejszością. W niedzielę ŁKS i Ruch jak za dawnych lat świetności zmierzyli się w Łodzi, ale tym razem jedynie na poziomie Betclic 1. Ligi. Lepsi o jedną bramkę okazali się podopieczni Dawida Szulczka. Ruch pokonał ŁKS 1:0 po golu Bartłomieja Barańskiego.
ŁKS bezradny w starciach z czołówką tabeli
Kibice ŁKS-u w trakcie meczu z Ruchem zaprezentowali efektowną oprawę, której towarzyszył transparent „Aleja Unii 2 – witamy w jaskini lwa”.
Hasło to nijak się jednak ma do rzeczywistości – przynajmniej jeśli pod uwagę weźmiemy dorobek punktowy, a nie atmosferę panującą na Stadionie Króla. Łodzianie, odkąd poprawili swoją grę na wyjeździe i zaczęli regularnie punktować na boiskach rywali, spuścili z tonu w meczach u siebie. Trzy z pięciu porażek poniesionych w tym sezonie przez podopiecznych Jakuba Dziółki to przegrane zanotowane w roli gospodarza. ŁKS ma jeszcze jeden problem – nie potrafi punktować z drużynami z góry tabeli. Niby mówi się, że awanse wypracowuje się w starciach z outsiderami, ale bilans łodzian z czołówką ligi wygląda naprawdę słabo. W sześciu meczach z drużynami z pierwszej siódemki ligowej tabeli „Biało-czerwono-biali” zgromadzili… 2 punkty na 18 możliwych oczek do zdobycia.
Ruch – ŁKS. Nieskuteczny Pirulo
Dziś po raz kolejny zawiódł Pirulo. Hiszpan od początku sezonu przestawiony został z prawego skrzydła na pozycję numer 10. Zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego nie do końca jednak odnajduje się w nowej roli. Zauważają to również kibice, którzy w mediach społecznościowych nie szczędzą krytyki nie tylko rozgrywającemu łodzian, ale przede wszystkim trenerowi Dziółce, który z uporem maniaka wystawia tego zawodnika w środku pola. W meczu z Ruchem Pirulo mógł zostać bohaterem na początku drugiej połowy. W sytuacji sam na sam uderzył jednak wprost w bramkarza gości, a chwilę później to chorzowianie objęli prowadzenie.











