Przed nami następne spotkania 5. kolejki Ligi Europy, w których podobnie jak wczoraj nie brakuje ciekawych meczów oraz polskich akcentów. Na hit tej rundy wyrosła rywalizacja Twente Enschede z Fulham Londyn, które będą walczyć o pierwsze miejsce grupy K. W tej samej grupie znajduje się Wisła Kraków. Polacy nie mają już co prawda zbyt dużych szans na awans, ale wciąż reprezentują naszą ligę i muszą walczyć o każdy, nawet najmniejszy punkt. Gorąco będzie w grupach D i J, w których szansę na awans mają po trzy zespoły.
Grupa D
Przed startem rozgrywek grupa D wydawała się przewidywalna. Pewniakami do awansu były Sporting Lizbona i Lazio Rzym. Powalczyć z nimi miał rumuński FC Vaslui. A punktów dostarczać miał FC Zurich. Jednak gdy po czterech kolejkach spojrzymy na układ tabeli, szybko zauważymy, że awans jest w zasięgu aż trzech drużyn. Najlepiej wygląda sytuacja Sportingu. Portugalczycy są na pierwszym miejscu i do pełni szczęścia brakuje im zaledwie jednej wygranej. W najbliższej kolejce podopieczni Domingosa Paciencia podejmą na własnym boisku FC Zurich, który nie zdołał jeszcze odnieść zwycięstwa. Każdy inny wynik niż triumf gospodarzy będzie niespodzianką.

Znacznie ciekawiej zapowiada się drugi mecz. W Rumunii zmierzą się FC Vaslui i Lazio Rzym, które mają w tym momencie po pięć punktów. Wynik tej rywalizacji może więc przesądzić o grze w kolejnej rundzie jednego z tych zespołów. Więcej piłkarskich atutów takich, jak: Klose, Cisse czy Ledesma przemawia za Włochami. Jednak Rumuni jak na razie są u siebie niepokonani. Ostatnio wyższość Vaslui na Stadionul Municipal Vaslui musiał uznać Sporting Lizbona. Jeśli Lazio zlekceważy swojego przeciwnika, może go spotkać podobny los.
Grupa E
W grupie E dzieli i rządzi Stoke City. Anglicy jak na razie radzą sobie świetnie – wygrali trzy spotkania i jedno zremisowali. Swoją serię bez porażki „The Potters” będą próbowali podtrzymać w rywalizacji z Dynamem Kijów. Mecz odbędzie się na Britannia Stadium, więc podopieczni Tony’ego Pulisa mają w ręku spory atut. Ukraińcy, jeśli myślą o grze w kolejnej fazie, będą musieli zagrać ofensywnie i bezkompromisowo. Ale to Stoke będzie faworytem. Bo kto nie wykorzystałby szansy na przypieczętowanie pierwszego miejsca w grupie przed własną publicznością?
Podczas gdy cypryjski APOEL Nikozja robi furorę w Lidze Mistrzów, występ w Lidze Europy Maccabi Tel Awiw przechodzi bez większego echa. A jeśli już się wspomina o Izraelczykach, to tylko po to, by wyrazić zaskoczenie tak słabą grą tej drużyny. W spotkaniu z Besiktasem drużyna prowadzona przez Mordechaia Ivanira będzie się starała powiększyć swój mizerny dorobek punktowy, który wynosi cały jeden punkt. Znacznie bardziej zmobilizowani powinni być Turcy, którzy przy sprzyjającym wyniku w Anglii mogą zapewnić sobie awans. Maccabi gra fatalnie w defensywie, co przy niezłej sile ognia Besiktasu stawia przyjezdnych w znacznie korzystniejszym świetle.











