Rozgrywki I ligi nie cieszą się aż tak dużym zainteresowaniem jak T-Mobile Ekstraklasa, ale żyją swoim życiem. Na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce potrafi być równie ciekawie, ale prestiż, sława i pieniądze pojawiają się dopiero piętro wyżej. Zobaczmy zatem, kto na dzisiaj aspiruje do awansu, kto zadziwia, a kto zdecydowanie zawodzi.
Mecze I ligi możemy obserwować w telewizji Orange Sport. Czasami zdarza się, że trzeba się zmusić do ich oglądania, bo poziom sportowy, atmosfera na stadionie oraz sama infrastruktura odstraszają. Jednak zdarzają się również spotkania, które przynoszą wiele więcej emocji niż zmagania w ekstraklasie, dlatego od czasu do czasu warto spojrzeć na to, co dzieje się na boiskach w Lubinie, Niecieczy czy Katowicach.
Pretendenci do awansu potwierdzają wysokie aspiracje
Zagłębie Lubin było w pierwszej kolejności wymieniane jako główny faworyt rozgrywek I ligi w sezonie 2014/2015. Bogaty spadkowicz z ekstraklasy pozbył się najdroższych zawodników, podziękował kilkorgu, którzy zawiedli, ale i tak utrzymał bardzo dobrą, jak na realia pierwszoligowe, kadrę. Piotr Stokowiec, który dostał drużynę z Lubina w swoje ręce na początku maja, miał czas, aby wdrożyć w okresie przygotowawczym swoje zasady i swój pomysł na grę, co dzisiaj pozytywnie zaczyna się odbijać. Zagłębie po przeciętnym początku złapało ostatnio wysoką formę i po 14 kolejkach jest liderem ex aequo z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza.
Zawodnicy z Niecieczy to również drużyna postrzegana w szerokim gronie kandydatów do awansu. Już we wcześniejszych sezonach wydawało się, że zespół z maleńkiej wioski spod Tarnowa jest w stanie dokonać rzeczy niebywałej i wejść do ekstraklasy, jednak zazwyczaj ostatnie kolejki zmagań okazywały się brutalne. Niektórzy nawet obwiniali piłkarzy o odpuszczanie meczów, jednak jest to kwestia mocno wątpliwa. W tym roku jest pewne, że Piotr Mandrysz, który jest trenerem ekipy z Małopolski, zrobi wszystko, aby jego zespół wywalczył awans. Jeśli ktoś kazałby mu odpuścić szansę gry w elicie, możemy być pewni, że ten charakterny i ambitny szkoleniowiec szybciej odejdzie z klubu, niż przystanie na taką haniebną ofertę.
Innymi drużynami, w których także mówiło się przed sezonem o wysokich aspiracjach, są Wisła Płock i Olimpia Grudziądz. „Nafciarze” spokojnie i w ciszy robią swoje, co daje im na koniec października trzecie miejsce i oczko straty do liderów. Olimpia, zespół z województwa kujawsko-pomorskiego, który ma w swoim składzie wielu doświadczonych zawodników z przeszłością ekstraklasową, gra może mało efektowną, ale bardzo efektywną piłkę i osiąga wyniki pozwalające być tuż za podium z dwoma punktami straty do pierwszej dwójki. Tak wyrównanej rywalizacji na jesień dawno już nie było.
Zawodzą znane marki
Widzew Łódź, Arka Gdynia, Miedź Legnica i GKS Katowice przed sezonem stały jeszcze na tej samej półce co Zagłębie czy Termalica. Dzisiaj wymienione drużyny spadły w pierwszoligowej hierarchii o wiele szczebli i są zmuszone całkowicie zmienić cele. Zamiast walki o awans stoczą wojnę o utrzymanie. Najbardziej przerażająco sytuacja wygląda w Łodzi, bo Widzew znajduje się na dnie tabeli, a w klubie ani sportowo, ani organizacyjnie nie dzieje się dobrze. Nie chcę zakładać czarnego scenariusza, ale pamiętamy wszyscy historię ŁKS-u i co stało się z tym zasłużonym w Polsce klubem. W Gdyni marzy się powrót do elity, ale działacze klubowi szukają oszczędności wszędzie gdzie się da i z tego powodu, zamiast wzmocnić zespół po niezłym poprzednim sezonie, pożegnano się z najlepszymi, a zarazem najdroższymi zawodnikami. Niestety, bez jakości w grze trudno walczyć o najwyższe cele.











