Mecze towarzyskie w świecie napędzanym nieustanną rywalizacją i wielkimi emocjami stały się dużym problemem. UEFA postanowiła spróbować ten kłopot rozwiązać, ale jak to bywa w przypadku europejskiej federacji piłkarskiej, bardziej pogorszyła sprawę, niż znalazła realne rozwiązanie problemu. Rozszerzanie mistrzostw Europy, organizacja Euro 2020 na całym kontynencie, brak choćby namiastki traktowania mniejszych klubów na równi z wielkimi…. Liga Narodów tę listę tylko wydłużyła.
Przerwy na reprezentację w ostatnim czasie dla kibiców były jak wizyta u dentysty. Długo się na nią czekało (cały tydzień poprzedzający bez piłki), by w sobotę obejrzeć kompletnie nudny mecz kadry o nic. Po tej umiarkowanej przyjemności znów trzeba było czekać do piątku, aż ból ustąpi i wróci futbol w klubowym wydaniu. Tygodnie przeznaczone w kalendarzu piłkarskim na zgrupowania kadr zaczęto traktować jak nudny obowiązek do odbębnienia, nikomu niesprawiający większej przyjemności.
Rywalizacja między piłką reprezentacyjną a klubową jest stara jak świat. Kiedyś to ta pierwsza wiodła prym, jednak jej czas minął bezpowrotnie, a różnica wciąż tylko się powiększa. UEFA stara się z tym walczyć, chce chociaż trochę zmniejszyć ten dystans, jednak efekt jest zgoła odwrotny. Mieczem w tej walce miały być rozgrywki Ligi Narodów, ale okazały się tylko drobnym patykiem.
Niejasne regulaminy
55 zespołów zrzeszonych w europejskiej federacji, podzielonych na cztery dywizje: A,B,C,D. Pierwsze trzy składające się z czterech grup, ostania z dwóch. Awanse i spadki pomiędzy poszczególnymi dywizjami, kalendarz rozciągnięty na cały tydzień, by spragniony kibic mógł wszystko obejrzeć. Takie były plany.
Jednak rzeczywistość zweryfikowała je szybciej, niż myśleliśmy. Już pierwszy sezon okazał się absurdem, gdyż po pierwszej rozegranej edycji UEFA postanowiła zmienić regulamin rozgrywek. Spowodowało to, że po części większość rezultatów końcowych nie miało znaczenia. Cofnięto spadki, by poszerzyć dywizje A, B,C z 12 do 16 zespołów i dzięki temu reprezentacja Polski uniknęła degradacji na niższy poziom.
Jednak ci, którzy nie lubią UEFA, mówią, że to ukłon w kierunku Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi nie zaliczą ostatniej edycji tych rozgrywek do udanych i podobnie jak my, gdyby nie zmiana przepisów, powinni grać na drugim poziomie. Pierwszą sezon nowego tworu reprezentacyjnych rozgrywek wygrali Portugalczycy, którzy w turnieju finałowym wystąpili wraz z Anglią, Szwajcarią i Holandią.










