3. kolejka Ligi Europy da nam odpowiedź na wiele pytań dotyczących awansu do kolejnej rundy. Emocji nie zabraknie, bo przecież w cieniu wielkiej Ligi Mistrzów też dzieją się rzeczy godne wielkiego futbolu. Czasem ten wielki futbol tworzą malutcy jak Neftczi Baku, czasem wielcy jak Tottenham, niekiedy możemy się też doczekać wielkiego meczu pomiędzy dwoma pozornie przeciętnymi zespołami. Takimi prawami rządzi się Liga Europy. Czego więc możemy się spodziewać po meczach w grupach od G do L?
Grupa G
Videoton – Basel
Węgrzy jak na razie są objawieniem tegorocznej edycji Ligi Europy. Zwycięstwo 3:0 nad Sportingiem Lizbona odbiło się szerokim echem w całej piłkarskiej Europie. Teraz, drugi jak do tej pory zespół grupy G, spotka się na własnym stadionie z zespołem, który ma na swoim koncie dwa remisy. Czy piłkarze Videotonu potwierdzą wysoką dyspozycję? A może okaże się, że mecz ze Sportingiem był jednorazowym wyskokiem?
Genk – Sporting

Gdyby ktoś przed pierwszym meczem tej grupy powiedział, że po dwóch spotkaniach Genk będzie pierwszy, a Sporting ostatni, to wyśmiałoby go wniebogłosy. Teraz okazuje się, że nawet najmniej prawdopodobny scenariusz jest możliwy w Lidze Europy. Lizbończycy będą chcieli się przełamać, lecz na belgijskiej ziemi może być trudno o trzy oczka. Piłkarze Sportingu stoją jednak pod ścianą, bo jak nie teraz, to kiedy mają zacząć gromadzić punkty?
Grupa H
Rubin Kazań – Neftczi Baku
Zapowiadając mecz Neftczi w poprzedniej kolejce LE, pisaliśmy, że każda zapowiedź meczu Azerów będzie wyglądać podobnie. Chcieliśmy się wyłamać, ale wszystkie pomysły wydawały się infantylne. No to piszemy jak zawsze, z cichą nadzieją, że będzie jak nigdy. Piłkarze z Baku jadą do Kazania w roli skazanej na pożarcie szarej myszki. Czy ta mysz pokaże swoje długie pazury i ostre kły w meczu z Rubinem?
Inter Mediolan – Partizan Belgrad
Wydawałoby się, że Inter jest murowanym faworytem do zwycięstwa grupy H i głównym kandydatem do triumfu w tegorocznej edycji Ligi Europy. Jednak jeśli spojrzymy na to z nieco innej perspektywy, to dojdziemy do wniosku, że piłkarze Interu czują się w LE jak skazańcy, których za karę zesłano tu z elitarnej Ligi Mistrzów. Pozornie Włosi grają u siebie ze znacznie słabszym rywalem, oby ich to nie uśpiło.
Grupa I
Olympique Lyon – Athletic Bilbao
To spotkanie zasługuje na miano hitu 3. kolejki Ligi Europy. Jeden z najlepszych francuskich zespołów ostatniej dekady zmierzy się z jedną z ciekawszych drużyn Primera Division ubiegłego sezonu. Athletic jak do tej pory zdobył w fazie grupowej zaledwie jeden punkt i ten fakt spowoduje, że Hiszpanie będą podwójnie zmotywowani w meczu z Lyonem. Olympique to jednak nie nowicjusz. W ostatniej kolejce zafundował swoim kibicom dreszczowiec w meczu z izraelskim Hapoelem Kirjat Szmona, ale ostatecznie wyszedł zwycięsko z tego starcia. Jak będzie tym razem?












