Większość kibiców reprezentacji Polski doskonale pamięta, jak układała się współpraca Lewandowskiego z Milikiem w eliminacjach do Euro 2016 we Francji. Wówczas selekcjoner Adam Nawałka przeszedł na grę systemem 1-4-4-2 ze wspomnianą dwójką z przodu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Od tamtego czasu Milik nie jest tym samym piłkarzem, a poszukiwania kompana do gry w ataku z Lewandowskim trwają, ostatnio pokazał się Buksa.
Dziś selekcjoner Sousa ma do dyspozycji większą liczbę jakościowych „9” niż wówczas Nawałka, a i sam Lewandowski jest zdecydowanie lepszym piłkarzem. Jednym tchem wymienia się Roberta wśród tych najlepszych na świecie. Zadaniem portugalskiego szkoleniowca jest stworzyć mu takie środowisko, aby uwydatnić jego atuty.
Sousa w swoim arsenale napastników ma do dyspozycji Milika, Piątka, Buksę, Świderskiego czy chociażby robiącego furorę w Japonii Jakuba Świerczoka, aczkolwiek on powołania po Euro 2020 już nie dostał. Każdy z tych zawodników ma swoje atuty, ale także wady. Pewnie gdyby Milik był w swojej najwyższej formie, nikt nawet nie rozważałby innych opcji niż były napastnik Napoli.
Jest jednak inaczej. Milikowi daleko do swojej najwyższej dyspozycji, razem z Piątkiem wracają dopiero do gry po kontuzjach. W związku z tym trzeba szukać alternatyw, bo przed reprezentacją być może najważniejszy mecz w tych eliminacjach – wyjazd do Tirany na rewanż z reprezentacją Albanii.
Wracający Piątek
Krzysztof Piątek to piłkarz, który w pewnym momencie zachwycił świat i był na okładkach „La Gazzetta dello Sport”, żeby potem zniknąć większości z futbolowego radaru i popaść w naprawdę dużą przeciętność. Na pewno nie jest to modelowo prowadzona kariera, ale „Il Pistolero” wciąż ma czas, żeby wrócić na szczyt.
W tym powrocie ewidentnie pomóc mu chce Paulo Sousa. Portugalski szkoleniowiec już nie raz pokazywał, jak wielkim zaufaniem obdarzył Piątka. Widać to było chociażby w powołaniach na wrześniowe mecze. Piątek jeszcze wówczas nie wrócił do treningów z zespołem klubowym, a i tak otrzymał zaproszenie na kadrę od selekcjonera.
Wiara w Piątka, szczególnie w reprezentacji Polski, nie może jednak dziwić. Wychowanek Lechii Dzierżoniów bilans w kadrze ma doprawdy znakomity. W koszulce z orzełkiem na piersi rozegrał dotychczas 18 spotkań i strzelił osiem goli. Już w trakcie trwania kadencji Sousy także pokonał bramkarza rywali. W meczu z Węgrami na wyjeździe strzelił gola na 1:2 po wejściu z ławki.
Piątek nie raz ratował skórę (trzy punkty) reprezentacji Polski. Wystarczy przypomnieć sobie bramki z Austrią i Macedonią Północną na wyjazdach. Pytanie tylko, czy jest to profil napastnika, jakiego obok siebie potrzebuje kapitan reprezentacji Polski? Wydaje się, że nie do końca.
„Lewemu” potrzebny jest zawodnik, który będzie zbierał za niego wszystkie uderzenia łokciami rywali, wygrywał pojedynki główkowe i umiał utrzymać się z piłką, grając tyłem do bramki. Piątek raczej jest typowym finisherem, gościem, którego zadaniem jest wpakować piłkę do siatki, a nie grać bez niej.












