Levante pewnie pokonało Malagę 3:0. Wszystkie bramki padły w pierwszych 45 minutach, a do siatki trafiali kolejno Jose Barkero, Juanlu i Arouna Kone. W 27. minucie czerwoną kartkę zobaczył Willy Caballero, który dotknął piłki ręką poza polem karnym.
W pojedynku na Estadi Ciutat de Valencia spotkały się zespoły z górnej części tabeli, Levante i Malaga, które w poprzedniej kolejce zdobyły po trzy punkty. „Żaby” pokonały 1:0 Betis, przyczyniając się do spadku sewilczyków z pozycji lidera na miejsce 7. Podopieczni Manuela Pellegriniego w samej końcówce meczu wydarli zwycięstwo Getafe, triumfując na La Rosaleda 3:2. Mimo wyższego miejsca w tabeli zajmowanego przez Levante przed tą serią spotkań oraz problemów kadrowych Malagi – kontuzjowani są Baptista i Duda – to goście wydawali się faworytem do zgarnięcia pełnej puli.

Jako pierwsi bliscy objęci prowadzenia byli jednak gospodarze. Już w 3. minucie po podaniu Valdo głową strzelał Arouna Kone, ale piłka minęła bramkę Wilfreda Caballero. W kolejnych minutach oba zespoły nie kwapiły się, by zdecydowanie zaatakować, oczekując raczej na błąd ze strony przeciwnika. W kolejnej ciekawej akcji po raz drugi przed szansą pokonania głową golkipera Malagi stanął Kone – strzelił jednak niecelnie. W 13. minucie dosyć szczęśliwą bramkę po rykoszecie zdobył Jose Barkero, którego osamotnionego w środku pola karnego znakomicie wypatrzył Juanfran. Odpowiedzieć próbowała Malaga – po faulu „Nano” w 20. minucie Santi Cazorla wykonywał rzut wolny, który bez większych problemów wybił na rzut rożny Gustavo Munua.
Można było przypuszczać, że podopieczni Juana Martineza po trafieniu cofną się do defensywy, okazji na podwyższenie upatrując jedynie w dynamicznych kontratakach. Nic bardziej mylnego, Lewantyńczycy wcale pola gry nie oddali, raz po raz motywując kibiców do oklasków. W 26. minucie na owację zasłużył z pewnością Munua, który świetnie wyczuł podanie Cazorli i wyprzedził dobiegającego do piłki Joaquina. Kilkadziesiąt sekund później gra przeniosła się w drugie pole karne, gdzie dużo gorzej niż Urugwajczyk zachował się Willy Caballero. Bramkarz „Los Boquerones” interweniował ręką poza obrębem pola karnego, za co obejrzał czerwony kartonik, osłabiając drużynę. Co gorsza dla Malagi, rzut wolny podyktowany za nieprzepisowe zagranie golkipera przyniósł „Las Granotas” kolejnego gola. Ze stałego fragmentu gry uderzał Jose Barkero, trafiając w mur, z którego wyłonił się Juanlu i wpakował futbolówkę do siatki Rubena. Trzeba przyznać, że bramkarz, który chwilę wcześniej zmienił Enza Mareskę, nie miał wymarzonego początku.
Malaga, dążąc do zniwelowania strat, zamknęła Levante na 30. metrze od bramki, wymieniając niezliczone podania. Gospodarze liczyli na kontry. Ta z 38. minuty nie zakończyła się podwyższeniem prowadzenia tylko dlatego, że Demichelis w porę sparował głową piłkę na słupek. Druga była już znacznie skuteczniejsza, ponieważ zrobiło się 3:0. Głównym winowajcą straty gola był Ruben, który wahał się, czy złapać, czy wybić piłkę, co ostatecznie wykorzystał Kone, odbierając mu futbolówkę i umieszczając ją w siatce. Malaga została znokautowana. Ekipa prowadzona przez Manu Pellegriniego jeszcze przed przerwą próbowała się podnieść, ale doskonale nie po raz pierwszy w tym meczu zachował się Gustavo Munua, w 45. minucie broniąc strzał Cazorli.












