Obecny sezon La Liga jest pełen niespodzianek. Takie drużyny, jak Deportivo Alaves, Espanyol, Real Valladolid oraz Levante UD znajdują się w czubie ligowej tabeli. Skupmy się jednak na postawie tego ostatniego z wymienionych zespołów. „Żaby” znajdują się na fali wznoszącej, a patrząc na kalendarz, to może być jeszcze lepiej. O trenerze, formie i szansach na podtrzymanie zwycięskiej serii porozmawialiśmy z Piotrem Przyborowskim – prowadzącym stronę „Moje Levante”.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zaczął od przedstawienia krótkiej historii klubu z Walencji. Levante UD zostało założone w 1909 roku jako Levante FC. Co ciekawe, ich obecnie największy rywal – Valencia CF – powstał dziesięć lat później.
W 1939 roku, Levante FC i Gimnastic FC zostały niejako zmuszone do fuzji. Powodem były straty obu zespołów po wojnie domowej. Od tego momentu drużyna była znana jak Union Deportiva Levante-Gimnastico. Po czasie stwierdzono, że należy skrócić nazwę. Ustalono, że będzie to Levante UD. I nazwa ta obowiązuje do dnia dzisiejszego.
„Żaby” na debiut w najwyższej klasie rozrywkowej czekały aż do sezonu 1963/1964. W Primera Division spędzili tylko dwa lata, po czym przepadli na kolejnych 39. Do La Liga wrócili w 2004 roku i od tamtej pory w miarę regularnie występują w hiszpańskiej elicie.
Największym sukcesem klubu z Walencji jest zajęcie szóstego miejsca w sezonie 2011/2012. Dało im to prawo gry w Lidze Europy. W tych europejskich rozgrywkach sprawowali się nad wyraz dobrze i odpadli dopiero na etapie 1/8 (przegrali dwumecz z Rubinem Kazań).
Początek
Obecne rozgrywki w wykonaniu podopiecznych Paco Lopeza są udane. Jednakże należy pamiętać, że rozegrali oni zaledwie dziesięć spotkań i do końca rozgrywek pozostało jeszcze 28 kolejek. Zatem wszystko może się jeszcze zmienić, ale jeśli będą utrzymywać formę to mogą zbliżyć się do swojego historycznego wyniku (ciekawostka: w sezonie 2011/2012 po dziesięciu kolejkach mieli na swoim koncie 24 punkty).
„Żaby” rozpoczęły ten sezon od triumfu nad Realem Betis (3:0). Jednak były to miłe złego początki. Przyszła nagła „zapaść”. Zanotowali pięć meczów bez zwycięstwa (w tym cztery porażki). Wydawało się, że jest beznadziejnie…..aż tu nagle pokonali Deportivo Alaves – rozpoczynając tym samym zwycięską serię (obecnie wygrali cztery mecze z rzędu). Warto zadać sobie pytanie: co się nagle zmieniło?
– Trzeba zauważyć, że pod wodzą Paco Lópeza seria meczów bez zwycięstwa po spotkaniu z Betisem była tak naprawdę pierwszym poważnym kryzysem. A w przeciwieństwie do poprzednich szkoleniowców „Żab” wydaje się, że Lopez jest pierwszym trenerem, któremu ten kryzys udało się przezwyciężyć. Levante po prostu wróciło do formy, którą prezentowało przez większość wiosny już pod wodzą tego niezwykłego entrenadora.
Porównując Levante z tego sezonu z tym z poprzedniego, to, co się najbardziej rzuca w oczy, to wypracowanie stylu. W tegorocznych rozgrywkach o wiele przyjemniej ogląda się mecze z udziałem „Żab”. Ich gra z kontry robi wrażenie. Czasami wygląda jak ta za czasów Realu Mourinho.











