W meczu 19. kolejki Primera Division Athletic Bilbao, po ciekawym spotkaniu, pokonał u siebie Levante 3:0. Bramki (wszystkie głową) zdobyli Amorebieta, Llorente i San Jose.
Mecz, tak jak można się było spodziewać, rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy. Piłkarze Athleticu potrzebowali kilkudziesięciu sekund, by po raz pierwszy zagrozić bramce Levante. Na szczęście dla gości, Gustavo Munua był minimalnie szybszy od Fernando Llorente. Gdyby Bask doszedł do piłki, strata bramki byłaby nieunikniona. Goście odpowiedzilei po mniej więcej pięciu minutach. Minimalnie niecelnie z ostrego konta strzelał Kone. Ten sam zawodnik chwilę później miał kolejną dobrą okazję, by pokonać Gorkę. Tym razem piłka przeleciała nad poprzeczką. W 10. minucie gracze trenera Bielsy przeprowadzili kontrę, która prawie zakończyła się golem samobójczym Ballesterosa. Baskowie dostali jednak rzut rożny, który ładnym strzałem głową na gola zamienił Fernando Amorebieta. Odpuszczenie krycia reprezentanta Wenezueli nigdy nie jest dobrym pomysłem.

Po zmianie wyniku obie strony trochę się uspokoiły. „Los Leones” długo utrzymywali się przy piłce, zamykając Levante na jego połowie. Gospodarze przyspieszali rzadko, ale jeśli już to robili, zawsze było niebezpiecznie. Bardzo aktywny był Llorente, który wyraźnie szukał okazji do zdobycia pierwszej bramki po pięciotygodniowej kontuzji. Goście z Walencji, ostatnio desperacko szukający formy, nie mieli za bardzo pomysłu na grę. Nie licząc sytuacji bramkowej, ich obrona działała bez zarzutu, ich atak również prezentował się dobrze. Problem był z pomocą, która nie miała nic do powiedzenia wobec świetnych technicznie i bardzo silnych graczy Athleticu. W 31. minucie Oscar de Marcos był bardzo bliski podwyższenia prowadzenia – zabrakło centymetrów, a zmieściłby piłkę przy słupku. Na dziesięć minut przed przerwą doskonały strzał z rzutu wolnego oddał Jose Barkero. Bask chybił minimalnie.
Wydawało się, że to uderzenie może obudzić zaspanych Lewantyńczyków. Nic bardziej mylnego. Znów atakowali gospodarze. W 40. minucie Oscar de Marcos zdecydował się na indywidualną akcję, ośmieszył „Nano” i wrzucił piłkę idealnie na głowę Llorente. „Król Lew” bez trudu podwyższył prowadzenie. Jeszcze przed przerwą swoją okazję miał Iker Muniain. Młodziutki skrzydłowy uderzał z 20. metra. Na szczęście dla przyjezdnych, Gustavo Munua był na posterunku.
Drugą połowę rozpoczął mocny strzał z dystansu w wykonaniu Jose Barkero. Doświadczony pomocnik pomylił się minimalnie, ale wydawało się, że wyciągnięty Iraizoz i tak sięgnąłby piłki. W 53. minucie Iker Muniain, zamiast strzelić gola albo dograć piłkę partnerowi, który to zrobi, postanowił wykonać dziwny ruch nad piłką, a następnie zatrzymać się. O co mu chodziło, nie wiadomo. Levante odzyskało szybko piłkę i przeprowadziło dwie szybkie akcje – najpierw nieznacznie pomylił się El Zhar, a chwilę później Kone nawet trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Czarnoskóry napastnik po raz kolejny pokazał się w 58. minucie, ponownie uderzając z dalszej odległości po uporaniu się z obrońcami gospodarzy – piłka wylądowała w rękach golkipera.












