Dla popularnej „GieKSy” trwający sezon miał być przełomowy w kwestii walki o awans do ekstraklasy. Rzeczywistość boleśnie zweryfikowała katowiczan i nieoczekiwanie zmusiła ich do rywalizacji o ligowy byt. Drużyna z Górnego Śląska znalazła się tuż nad przepaścią, a przy Bukowej zaczął się objawiać spory niepokój. Dla GKS-u sytuacja stała się krytyczna i wszyscy wiedzieli, że potencjalny brak przebudzenia może okazać się opłakany w skutkach. Obecnie wydawać się może, że w Katowicach wreszcie nastąpił wspomniany przełom. Wszystko za sprawą poprawy wyników w ostatnim czasie.Jeszcze kilka tygodni temu mogło się wydawać, że dla podopiecznych Dariusza Dudka ratunek jest bardzo odległy. Wstęp w rundę wiosenną wbrew zapowiedziom również nie okazał się przełomowy dla GKS-u Katowice. W końcu pierwsze dwa spotkania zakończyły się porażką „GieKSy”, a jej piłkarze nie zdołali nawet zdobyć bramki. Wtedy również na naszym portalu pojawił się tekst dotyczący wspomnianej drużyny, do którego przeczytania serdecznie zapraszamy.
Przełamanie nastąpiło w najmniej oczekiwanym momencie – podczas wyjazdu do Jastrzębia na spotkanie z tamtejszym GKS-em. Katowiczanie postanowili się nie zatrzymywać i już dwa tygodnie później odnieśli cenne zwycięstwo w Opolu. Zostało ono nazwane meczem z rzędu tych, które mają zbudować drużynę. Wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest. Zespół z Górnego Śląska nie przegrał od czterech spotkań ligowych, a atmosfera w klubie zdaje się ulegać poprawie.
Czerwone światełko
Punkt kulminacyjny bezradności „GieKSy” miał miejsce w starciu z Rakowem. Piłkarze z Częstochowy wychodzili na murawę jako lider 1. ligi, który pewnie zmierza w stronę najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. To właśnie to spotkanie okazało się czerwonym światełkiem dla drużyny prowadzonej przez Dariusza Dudka.
Wysoka porażka pokazała, że sytuacja naprawdę nie jest kolorowa, a utrzymanie znacznie oddala się od katowickiej ekipy. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście to właśnie przegrana z Rakowem wpłynęła motywująco na zespół GKS-u. Faktem jest jednak, że od następnego meczu mieliśmy okazję oglądać całkiem inną „GieKSę”.
W ostatnim momencie…
Przełamanie nastąpiło w Jastrzębiu. To właśnie wtedy GKS wygrał po raz pierwszy w rundzie wiosennej. To zwycięstwo nie pozwoliło powiększyć przewagi nad katowiczanami rywalom, którzy wraz z nimi biorą udział w gonitwie o pozostanie w lidze.
Trenerzy i zawodnicy podkreślają, że przełomem była dla nich wygrana z Jastrzębiem. Ale to w Opolu oglądaliśmy nowy GKS.Leszek Błażyński, „Przegląd Sportowy”
O komentarz na temat przebudzenia katowickiej drużyny poprosiliśmy Leszka Błażyńskiego: – Trenerzy i zawodnicy podkreślają, że przełomem była dla nich wygrana z Jastrzębiem. Ale to w Opolu oglądaliśmy nowy GKS, piłkarzy, których bawi gra w piłkę, którzy chcą atakować bramkę rywala, strzelić jak najwięcej goli, a po zdobytej bramce nie skupiają się na defensywie i nie drżą o to, aby rywal nie trafił do siatki. Widać też było wolę walki i team spirit. Jeszcze niedawno myślałem, że nic nie uratuje „Gieksy” przed degradacją, ale obecnie stawiam, że ekipa Dudka nie spadnie z pierwszej ligi.











