Z reguły newslettery od klubów przegląda się bez większych emocji. To jakiś zawodnik przedłużył kontrakt, to ktoś się połamał podczas któregoś spotkania. Czasami jakiś dział medialny wspomni o akcji charytatywnej, która oczywiście odniosła przepotężny sukces. Wiadomo, jak to jest – człowiek im więcej tego widzi, tym mniej na to reaguje. Jednak na przedłużenie kontraktu Legii z takimi graczami jak Cezary Miszta i Jakub Kisiel nie dało się nie zareagować.
O ile obu młodym chłopakom należy się chwila atencji, to dzisiaj trzeba się głębiej pochylić nad obsadą bramki Legii, czyli, chcąc nie chcąc, popatrzeć akurat na Cezarego Misztę. Ktoś powie, że 19-latek z Łukowa zagrał dla dorosłej Legii tylko siedem meczów, a do tego nie dokonał w żadnym z nim cudów. Inna osoba na pewno wypomni, że zawodnik nie popisał się w przegranym meczu Pucharu Polski z Piastem Gliwice, zwłaszcza przy bramce Jakuba Świerczoka. Jednak na razie kariera Miszty przebiega modelowo.
Model rozwoju
Gdzieś panuje obiegowa opinia, że bramkarz musi być świrem. Miszta może aż takim wariatem nie jest, jednak od tego chłopaka aż powiewa luz. Wystarczy dokonać podstawowego przeglądu na YouTube. Od razu wyświetla się pojedynek bramkarza reprezentacji U-21 z popularnym Lachu. – Michał, to co? Może jakiś rewanżyk? – zagaduje jednego z uczestników 19-latek. – Mam urodziny 30 października. A wiesz, kto ma 30 urodziny? Diego Armando Maradona – wcześniej wspomina prowadzącemu.
Na materiale nie widać PR-owego skupienia Miszty, jak to ma w nawyku duża grupa piłkarzy. Jest miła rozmowa o Fifie, żarty, uśmiechy. To jest na pewno wielki atut tego zawodnika, bo nie przeraża go prosta sprawa wystąpienia w filmie na YouTube. Meczu też raczej nie będzie się bał.
Ponadto pomogła mu troska klubu i nieodrzucenie z powodu zbyt słabych warunków fizycznych. – Jak ja byłem młodszy, to byłem niziutki.(…) Dopiero jak przyszedłem do Legii, to wystrzeliłem (ze wzrostem – przyp. red.) – przyznaje Miszta. Czasami kluby odrzucają zawodników z tak błahych powodów, ale na szczęście tym razem nie było takiego przypadku. Pozostaje mieć nadzieję, że zgodnie z życzeniem zawodnika zostanie kimś takim jak Iker Casillas.
Trzeba też przyznać, że jego kariera została zaplanowana wzorowo. W wieku 15 lat rozpoczął treningi z pierwszym zespołem Legii. Jego umiejętnościami zachwycił się znany i szanowany Krzysztof Dowhań, który postawił na swoim i wsparł transfer młodego zawodnika z Motoru Lublin. Z czasem zawodnik doczekał się wypożyczeń: do Zagłębia Sosnowiec i Radomiaka Radom. Pierwsze przebiegło tragicznie, bo zostało przerwane po trzech miesiącach z powodu kontuzji. W tym czasie Miszta musiał zadowolić się pozycją czwartego bramkarza. Mógł z daleka obserwować Radosława Cierzniaka i Radosława Majeckiego.











