Legia Warszawa wygrała w wyjazdowym spotkaniu III rundy kwalifikacji Ligi Europy z Gaziantepsporem po bramce Miroslava Radovicia. Podopieczni Macieja Skorży są w doskonałej sytuacji przed rewanżem, który odbędzie się za tydzień w Warszawie.
Drużyna z Warszawy rozpoczęła spotkanie bez kontuzjowanego Dicksona Choto, którego na środku obrony zastępował Marcin Komorowski. W drużynie nie było też Słoweńca, Kelhara, który w ostatnich dniach pożegnał się ze stołecznym klubem. Trener Maciej Skorża zdecydował, że lekiem na nieskuteczność ma być doświadczony Serb, uczestnik mistrzostw świata z 2006 roku, Daniel Ljuboja.
Mecz na Kamil Ocak Stadium zaczął się od spokojnej gry i dokładnego rozgrywania piłki. Obie drużyny, jakby bały się zaatakować, gołym okiem było widać, że zarówno Gaziantepspor, jak i Legia nie są jeszcze w rytmie meczowym. Pierwsi szansę bramkową mieli gospodarze, kiedy w 14. minucie Ismael Sosa, najbardziej wysunięty piłkarz tureckiej drużyny, oddał strzał na bramkę Wojciecha Skaby. Na szczęście w tej sytuacji pomogło doświadczenie Michała Żewłakowa. Były piłkarz Ankaragucu zdołał zablokować strzał i zapobiec utracie bramki.
Jeśli chodzi o Legię, to w początkowej fazie jej gry dominowała niedokładność. Na skrzydle w swoim stylu, dynamiczne i zupełnie bez efektu, szalał Manu. Z czasem gra wyglądała coraz składniej, mało było natomiast sytuacji strzeleckich. Najlepszą okazję klub z Warszawy miał w 9. minucie, kiedy po szarży Mirosława Radovicia prawym skrzydłem na czystej pozycji przed bramką Karcemarskasa znalazł się Kucharczyk. Młody gracz ofensywy Legii fatalnie przestrzelił, nieatakowany, uderzając obok bramki.
Ataki Gaziantepsporu napędzały indywidualne szarże Popowa i Sosy. Zwłaszcza Argentyńczyk raz po raz wdawał się w pojedynki z graczami Legii, najczęściej je wygrywając. W 25. minucie były piłkarz Independiente uderzył silnie pod poprzeczkę bramki Polaków, ale doskonałym refleksem popisał się Skaba.
Pierwsza połowa zakończyła się remisowo. Legia mogła żałować niewykorzystanej szansy Kucharczyka. Po 45 minutach wydawało się, że dwumecz pomiędzy polską drużyną a Gaziantepsporem może być wyjątkowo wyrównany.
Legia rozpoczęła drugą połowę w podobnym stylu, w jakim grała w pierwszej części, uważnie w defensywie, przyjmując ataki gospodarzy i wyprowadzając kontry. W 51. minucie jedna z akcji klubu z Warszawy zakończyła się bramką. Wymiana podań pomiędzy dwoma Serbami, Danielem Ljuboją i Miroslavem Radoviciem, zakończyła się sytuacją sam na sam tego drugiego. Były piłkarz Partizana spokojnie przymierzył i pewnym strzałem dał prowadzenie swojej drużynie. Legia znalazła się w doskonałej sytuacji, strzelając bramkę na wyjeździe, mając w perspektywie spotkanie rewanżowe przy Łazienkowskiej.
Gaziantepspor mógł bardzo szybko pokusić się o wyrównanie. Po faulu tuż przed polem karnym, rzut wolny egzekwował Wagner. Brazylijczyk uderzył nad murem lewą nogą, ale piłka minimalnie chybiła celu, przelatując obok bramki strzeżonej przez Skabę. Kilkadziesiąt sekund później indywidualnie zagrał Popow. Bułgar uderzył prawą nogą z ostrego kąta, a Skaba z kłopotami zdołał odbić piłkę. Skończyło się na rzucie rożnym dla tureckiej drużyny.










