Legia zremisowała w dziewiątkę!


13 maja 2011 Legia zremisowała w dziewiątkę!

Regres formy Jagiellonii trwa dalej. Podopieczni Michała Probierza nie potrafili tym razem wykorzystać ponad pół godziny gry w przewadze dwóch zawodników. Dobra dyspozycja Skaby i rażąca nieskuteczność gospodarzy pozwoliła gościom wywieźć z Białegostoku cenny punkt.


Udostępnij na Udostępnij na

Robert Arzumanyan zmarnował kilka dogodnych sytuacji
Robert Arzumanyan zmarnował kilka dogodnych sytuacji (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)

Jako pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. Dośrodkowywał Pejović, który niespodziewanie był bliski zaskoczenia strzegącego słupków legionistów Skaby. Po kwadransie gry po raz pierwszy warszawianie poważnie zatrudnili debiutującego w bramce gospodarzy 19-letniego Słowika, który popisał się pewną interwencją przy strzale Żyry. Kilka minut później do głosu ponownie doszła „Duma Podlasia” – po zagraniu z rzutu wolnego strzał Frankowskiego obronił golkiper zdobywców Pucharu Polski.

Z czasem gra obydwu drużyn stawała się coraz bardziej agresywna, czego efektem były liczne faule w środku pola. Ledwo minęło pół godziny, a powrót do składu mógłby sobie popsuć Arzumanyan, który po rzucie rożnym był bliski skierowania piłki do bramki Słowika. W końcówce gospodarze powinni dwukrotnie wyjść na prowadzenie – najpierw po podaniu Kupisza strzał „Franka” na rzut rożny sparował Skaba, a chwilę później w sobie wiadomy sposób wyniku spotkania nie otworzył wcześniej wspomniany Ormianin, który po zgraniu piłki głową przez Latę nie trafił do pustej bramki.

Dla Macieja Skorży remis z Jagiellonią w takich okolicznościach jest jak zwycięstwo
Dla Macieja Skorży remis z Jagiellonią w takich okolicznościach jest jak zwycięstwo (fot. cracovia.pl)

Gorszego początku drugiej połowy legioniści nie mogli sobie wyobrazić. Po siedmiu minutach oko w oko ze Skabą mógł stanąć Frankowski, którego bezpardonowo zatrzymał Vrdoljak. Kapitan stołecznej drużyny musiał opuścić boisko. Sześć minut później goście grali już w dziewiątkę – drugą żółtą kartką ukarany został Borysiuk, który faulował Kupisza. Podopieczni Probierza zrozumieli, że nie wygrać meczu z przewagą dwóch zawodników byłoby wielkim wstydem, i ruszyli do ataku.

Najpierw minimalnie nad poprzeczką z wolnego uderzał Burkhardt, później Frankowski nieskutecznie dobijał strzał Makuszewskiego. Niemal na kwadrans przed końcem doskonałą okazję zmarnował Lato, który głową nie potrafił sfinalizować dobrego dośrodkowania Burkhardta. „Jaga” naciskała, jednak nie była w stanie wskórać niczego w starciu z dobrze broniącą się całym zespołem Legią. Podopiecznym Probierza przede wszystkim brakowało skuteczności. Zrewanżować się za sytuację z pierwszej połowy próbował Arzumanyan, który w 87. minucie… trafił prosto w Skabę. Festiwal nieskuteczności kontynuował chwilę później Burkhardt. Pomocnik gospodarzy po pięknej kontrze fatalnie spudłował. „Pokaz” zakończył Pejović. W starciu z nim ponownie górą był golkiper Legii, w osobie którego należy upatrywać bohatera tego meczu.

Komentarze
~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

LEGIA...ahhh ta moja LEGIA...;P

Najnowsze