Legia Warszawa pokonała wczoraj Trabzonspor 2:0 i ostatecznie zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie Ligi Europy. To oznacza, że będzie rozstawiona przy losowaniu par 1/16 rozgrywek. Ale czy to oznacza, że nasza drużyna jest w stanie zajść daleko?
Zwycięzca grupy w europejskich pucharach – jak to dumnie brzmi. Fakt, że akurat w tych rozgrywkach o ciut mniejszym prestiżu, ale zawsze. Przy naszych klubowych sukcesach nie ma co narzekać. Jednak szczerze mówiąc, Legia nie grała wybitnie przekonująco w tych rozgrywkach. Choć wygrała pięć z sześciu spotkań, nigdy nie można było rzec, że „Wojskowi” zdystansowali rywali.
Raczej były to skromne zwycięstwa i skończyło się na bilansie bramkowym 7:2. Z pewnością rzuca się w oczy fakt, że zawodnicy ze stołecznej drużyny stracili razem z Interem i Club Brugge najmniej bramek. Imponująca gra z tyłu nie oznacza jednak, że nie będziemy tracić w ogóle bramek. A z przodu takiego szału już nie ma. Choć imponuje Ondrej Duda, to zapewne tylko na niego i Radovicia można liczyć. Reszta prezentuje się dość nieprzewidywalnie.
Wczoraj błysnął Orlando Sa swoją kapitalną bramką, lecz dopiero od niedawna zaczął dostawać więcej szans od Henninga Berga. Portugalczyk jest snajperem świetnym, ale ciągle nie rozumie się zbyt dobrze z zespołem. Jeżeli do wiosny Norweg postawi na byłego gracza m.in. Fulham, a ten lepiej zgra się z kolegami, powinno być nieźle.
Pisałem już, że Legia nie do końca przekonywała swoją grą, choć wyniki zdecydowanie podnoszą opinię o mistrzu Polski. Zwycięstwo w grupie z pewnością zasłużone i dość znaczące, nie oznacza, że powinniśmy się już spodziewać cudów. Z taką grą nie możemy się od razu spodziewać gruszek na wierzbie.
Nie oszukujmy się. Ta grupa była strasznie słaba. Kompletnie przebudowany Trabzonspor, którego trening wygląda pewnie tak, jak sytuacja pod wieżą Babel. Do tego ambitne, aczkolwiek nie aż tak mocne, Lokeren i kompletnie rozsypany Metalist. Legia straciła więc pod względem marketingowym, ale można też zaryzykować, że tak naprawdę nie sprawdziła się na tle europejskich gigantów.
Cieszyć może, że Legia poradziła sobie ze swoimi rywalami i pewnie awansowała oraz przekonująco wygrała przeciwko Celticowi. To był najlepszy występ mistrza Polski w Europie w ostatnich latach.
I co teraz? Jesteśmy rozstawieni, ale zobaczymy na kogo możemy trafić. RSC Anderlecht, Liverpool FC, AS Roma, AFC Ajax, Villarreal CF, Torino FC, Tottenham Hotspur, Celtic FC, PSV Eindhoven, Dnipro Dniepropietrowsk, Sevilla FC, VfL Wolfsburg, Young Boys Berno, Aalborg BK, EA Guingamp.
Większość zespołów o całkiem znanych markach, więc pierwsze miejsce nie oznacza, że możemy się stawiać w roli faworytów. Fajnie byłoby wylosować Celtic, ale znów mecz przy pustych trybunach? Trochę wyższe progi to Roma, Liverpool, Tottenham, PSV czy Sevilla i sam jestem ciekaw, jak Legia zaprezentowałaby się w starciu z takimi rywalami.
Jedno na razie jest pewne. Henning Berg ma przed sobą jeszcze sporo pracy i jeżeli chciałby przejść 1/16 finału, będzie musiał poprawić grę swojego zespołu. Ktokolwiek by nie był rywalem, z każdym Legia jest w stanie powalczyć.











