Legia Warszawa na starcie sezonu wygląda koszmarnie. Najpierw zremisowała na wyjeździe z wicemistrzem Gibraltaru, po czym przegrała u siebie z Pogonią Szczecin. „Wojskowi” potrzebowali spotkania, w którym znacząco udowodnią swoją wyższość. Po dwumeczu z bardzo słabą Europa FC przyszedł czas na starcie z fińskim KuPS. Kolejny rywal, którego przejście powinno być obowiązkiem. Niestety, ale stołeczni mimo zwycięstwa znowu niemiłosiernie się męczyli.
Co ciekawe, trener Legii, Aleksandar Vuković, był bardzo ostrożny w swoich wypowiedziach. Podchodził z dużym szacunkiem do rywali i zapowiadał, że to wcale nie będzie łatwy mecz. Oto, co powiedział w trakcie konferencji:
– Na razie myślimy tylko o tym, co czeka nas w Warszawie. Nie zastanawiam się, co będzie w rewanżu, który rozegramy na sztucznej murawie. Koncentrujemy się na tym, by u siebie uzyskać jak najlepszy wynik, ale na naszym boisku nic się nie skończy. Na awans trzeba będzie ciężko zapracować na wyjeździe. Finowie bronią się całym zespołem, czeka nas trudne zadanie, ale to drużyna, która na pewno jest do pokonania.
Legia jak zwykle bez pomysłu
Pierwsza połowa dla warszawiaków była bardzo daleka od ideału. Udało się dobrze zacząć i po stałym fragmencie gry Mateusz Wieteska w 10. minucie dał Legii prowadzenie. Stoper „Wojskowych” pewnie wykorzystał bierność obrońców KuPS i po uderzeniu głową pokonał Otso Virtanena.
Jednak na tym skończyły się dobre wieści. Im dalej w las, tym gorzej. W grze stołecznych brakowało przede wszystkim pomysłu na grę i zgrania. Legia sprawiała wrażenie, jakby była zlepkiem indywidualności, a nie zgraną drużyną z prawdziwego zdarzenia. Była bardzo niedokładna i wręcz niechlujna w swojej grze. Nawet w porównaniu do innych naszych pucharowiczów wypadła bardzo blado.
Kibice w mediach społecznościowych nie skąpili słów krytyki wobec postawy legionistów. Niestety, ale nie ma się czemu dziwić. Warszawiacy nie pokazali dzisiaj chociaż krzty swojego potencjału i reakcje fanów są w pełni zrozumiałe. Legia od początku sezonu pokazuje, że w ich przypadku taktyka i zgranie nie istnieją. Większość akcji wyglądała w ten sam, oklepany sposób. Jeden z zawodników ofensywnych dostawał futbolówkę, ciągnął akcję, kiedy reszta stała i przypatrywała się poczynaniom swojego kolegi z zespołu. Niestety, ale grając w taki sposób, nie można zwojować Europy. Nawet zwojowanie naszej ekstraklasy grając w taki sposób, może się okazać bardzo trudne.











