Wyniki Legii Warszawa na początku tego sezonu można postrzegać różnie. Bo choć do rezultatów ekstraklasowych „Wojskowych” nie powinno się mieć żadnych pretensji, gorzej wygląda to w eliminacjach do Ligi Europy. Udało się awansować do trzeciej rundy, ale – z gorszych informacji – w niej warszawiacy przegrali w pierwszym meczu wynikiem aż 4:1. Na pewno w odrobieniu strat nie pomogą problemy w środku pola. O nich szerzej w dalszej części artykułu.
Linia pomocy Legii Warszawa jest, lekko mówiąc, w nieciekawym położeniu. O problemach klubu w tej tercji boiska wiedzieliśmy już od dłuższego czasu, a przez urazy czy zniżkę formy niektórych graczy jest jeszcze gorzej. I choć ludzie odpowiedzialni za transfery stołecznego klubu wydali niemałe pieniądze w trwającym wciąż okienku, niepokojący jest fakt, że akurat w pomocy Legia nie wzmocniła się na ten moment żadnym nowym piłkarzem. A przecież potrzeby były i są olbrzymie. Tu nic się nie zmienia.
Szóstka, a w zasadzie jej brak
Odszedł Bartosz Slisz… już prawie dwa lata temu. I już wtedy mówiło się o deficycie zawodników na pozycji numer sześć w Legii Warszawa. Żaden Kharatin czy Celhaka nie pomógł załatać tej pozycji. Nie zrobił tego również Claude Goncalves. Jego występy na tej pozycji były zawsze bardzo dużym rozczarowaniem. Potencjał Portugalczyka zauważono na ósemce, gdzie gra z sukcesami do dzisiaj. Wracając jednak do tej szóstki, defensywnym pomocnikiem do pierwszego składu Legii nie został również Rafał Augustyniak. U niego coraz częściej zaczęto zauważać, że, kolokwialnie mówiąc, „nie dojeżdża”. Sprawdził się od czasów Slisza na dłuższą metę jedynie Maxi Oyedele, jednak 20-latek został niedawno sprzedany do francuskiego Strasbourga.

Przyszedł Petar Stojanović, kupiony został Mileta Rajovic, a także wzmocnił Legię Arkadiusz Reca. Jednak na priorytetową, w zasadzie od początku sezonu, szóstkę nie został ściągnięty nikt. To, że trener Iordanescu musi w tej chwili testować na tej pozycji Marco Burcha, bardzo dużo mówi nam o tym, w jakim miejscu znalazła się Legia. I że robi to w tak ważnym momencie sezonu… To również wystawia zarządowi klubu bardzo negatywne świadectwo. Nawet jeżeli to wyjdzie, bo Szwajcar wyglądał ostatnio przeciwko GKS-owi Katowice na tej pozycji dobrze. Co by nie mówić, nominalna szóstka to jednak absolutnie nie jest. Być może Iordanescu zrobi z niego świetnego defensywnego pomocnika. I nawet jeżeli, defensywny pomocnik pokroju Damiana Szymańskiego potrzebny jest na już.
W końcu ważą się losy Legii w Europie i na eksperymenty nie ma czasu. Legii potrzeba stabilizacji niczym w takiej Jagiellonii Białystok Siemieńca. Trend beznadziejnej organizacji trwa już jednak od dawna. Ani Runjaić, ani Feio, ani też Iordanescu cieplarnianych warunków nie mają – toteż nie można się dziwić, że później nie ma wyników. Nie zawsze wszystko musi być winą trenera. Brak kompletnej jedenastki na tym etapie sezonu jest kpiną, jakkolwiek byśmy na to patrzyli…











