W poprzedniej kampanii Rangers FC po raz kolejny musieli pogodzić się z dominacją Celticu. Odnieść sukcesu nie udało się także w rozgrywkach międzynarodowych. Obecny sezon ma jednak przynieść wymierne efekty pracy Stevena Gerrarda na Ibrox Stadium. „The Gers” chcą w końcu zdetronizować Celtic oraz namieszać w Lidze Europy. Po letnich roszadach mają duże szanse, by spełnić przedsezonowe założenia.
Zatrudnienie Stevena Gerrarda na stanowisku menedżera Rangers FC poprzedniego lata sprawiło, że o klubie z Glasgow znów zrobiło się głośno. Pod wodzą angielskiego szkoleniowca zespół z Ibrox Stadium w końcu miał wyjść z cienia odwiecznego rywala – Celticu. Mimo że pierwszy sezon Steven Gerrard poświęcił na przebudowę kadry, to Rangers FC niespodziewanie udało się awansować do Ligi Europy. Co więcej, w fazie grupowej szanse na awans tracąc dopiero w ostatnich kolejkach. Praca na Ibrox Stadium byłego zawodnika Liverpoolu zwróciła uwagę kilku angielskich klubów. Zainteresowanie zakontraktowaniem Stevena Gerrarda wyrażały m.in. Newcastle United oraz Derby County. Szkoleniowiec zdecydował się jednak pozostać na stanowisku menedżera Rangers FC. Z decyzji Anglika radości nie kryli kibice „The Gers” oraz eksperci.
– Cieszę się, że nowy sezon w Szkocji rozpocznie się ze Stevenem Gerrardem w roli menedżera Rangers FC. To nie jest jakiś sarkastyczny komentarz pochodzący od kogoś, kto dorastał, wspierając zielono-białą stronę Glasgow. Myślę, że obecność Gerrarda jest świetna dla szkockiego futbolu. Jego przybycie na Ibrox wywołało wiele emocji i wiem, że ludzie po południowej stronie granicy [czyt. z Anglii] bardziej interesują się szkocką ekstraklasą z jego powodu. Byłoby szkoda, gdyby pracował tylko jeden sezon w Szkocji, a następnie skorzystał z pierwszej szansy na pracę w Anglii – komentował w rozmowie z „Sunday Post” były reprezentant Szkocji, Alan Brazil.
Ojo za Kenta – wymiana gwiazd
Radość z powodu pozostania Stevena Gerrarda w Glasgow na Ibrox Stadium przyćmiły nieudane próby ponownego pozyskania Ryana Kenta. Anglik w poprzednim sezonie był motorem napędowym „The Gers”, indywidualnymi akcjami wprowadzając popłoch w szeregach defensywnych rywali. Dlatego po zakończeniu kampanii transfer zawodnika stał się priorytetem dla szkockiego klubu. Liverpool wykluczył jednak możliwość ponownego wypożyczenia Ryana Kenta, wyceniając zawodnika na 12 milionów funtów. Żądana przez „The Reds” kwota znacznie przekroczyła możliwości finansowe Rangers FC. Steven Gerrard musiał poszukać alternatywy dla dynamicznego atakującego, którą znalazł – nie inaczej – w Liverpoolu.
Po nieudanym krótkoterminowym pobycie w Stade Reims klub z Anfield Road szukał dla Sheyiego Ojo zespołu, w którym Anglik regularnie występowałby w pierwszym składzie. Na spełnienie podstawowego warunku przystali Rangers FC, którzy pozyskali gracza na zasadzie wypożyczenia. Nikt jednak nie spodziewał się, że zawodnik tak szybko wkomponuje się w zespół Stevena Gerrarda. We wszystkich siedmiu spotkaniach bieżącego sezonu, w których wystąpił Sheyi Ojo, atakujący czterokrotnie trafiał do siatki rywali oraz zanotował trzy asysty. Ponadto błyskawicznie nawiązał nić porozumienia z Alfredo Morelosem oraz pozostałymi graczami ofensywnymi „The Gers”. O odejściu Ryana Kenta szybko na Ibrox Stadium zapomniano.











